Kiedy od pięła mi pielęgniarka wszystkie kable,podłączone do mnie wstałam i uśmiechnęłam się do Perri;
-Nareszcie go zobaczę.-Powiedziałam tak jakby to była rzecz której pragnęłam od wieków,cóż się dziwić po takim śnie i po 9 dniach bez niego.Różowo włosa wzięła mnie za rękę,ponieważ trudno było mi chodzić,jeszcze mnie bolały niektóre miejsca.Wyszłyśmy na korytarz i spojrzałam na nr sali.69.
Pewnie Harry już wymyślił na ten temat tysiące sprośnych dowcipów. Wyjrzałam zza drzwi sali i zobaczyłam jak Harry gestykuluje wysoko rękami,a Louis i Zayn głośno się śmieją.Było widać nasz tatuaż pod jego pachą. Harry zaczął gadać z Zaynem,a Louis odwrócił się i kiedy zobaczył mnie,szybko stanął tak,żeby mnie zakryć i oznajmił Harremu:
-Harry,teraz chciałbym ci przedstawić twoją wielką niespodziankę! Z którą teraz pozwolisz zostawimy cię sama na sam.-Lou powiedział to tak szczęśliwie jakby wygrał fortunę.Odsłonił mnie i razem z Zaynem i Perrie wyszli z sali.Teraz zapomniałam o bólu we wszystkich mięśniach i po prostu pobiegłam do niego,żeby szybko wtulić się w jego wystawione ku mnie ramiona.
-Tak bardzo za mną tęskniłaś,że aż się obudziłaś ze śpiączki?-Zapytał szeptem do mojego ucha po czym ścisnął w pasie jeszcze mocniej,jakby miał mnie już nigdy nie puścić.Spojrzałam w górę,prosto w jego zielone oczy.Nie miał żadnego percingu,pewnie kazali mu zdjąć kolczyku do operacji.Trzymał mnie tak,przez jakieś 10 min.Potem oparł się ze mną o łóżko,on miał nogi położone na łóżku,ja na podłodze.
-Dlaczego nie położysz nóg na łóżko,na podłodze ci zmarzną moja kochana.
-Nie chce..... by pielęgniarki mnie wygoniły.-Mój głos lekko się pod łamał na koniec.
-Nie pozwolę im na to,teraz nie opuszczę cię nawet jak będziesz szła do toalety.-jego usta muskały mnie lekko w szyję.Na szczęście nikogo nie ma w jego sali.
-Teraz raczej nie będziesz mógł,bo twoje łóżko,nie zmieści się w drzwiach od ubikacji.-Zaśmiałam się lekko,on też wpadł w śmiech.Usta Harrego powędrowały wyżej w mój czuły punkt przy uchu.Zaczął wpijać się w moją skórę,rękami wciąż trzymając mnie w pasie.
-Pacjenci muszą wiedzieć,że jesteś moja.
-Harry........nie.-Odwróciłam się ciałem w prawą stronę,tym wyrywając się z jego objęć.Tylko głowa była skierowana tak byśmy popatrzyli sobie twarzą w twarz.
-Draw czego się boisz?-Jego zatroskany wyraz twarzy był taki....słodki.
-Jesteśmy w publicznym miejscu Harry.Ludzie...-Nie mogłam dokończyć,bo nasze usta złączyły się,a on wbił mi swój język do mojej buzi,prosząc o odwzajemnienie tego.Wysunęłam swój język i zaczęłam masować jego.Nasze języki walczyły o dominacje,raz kierował język Harrego,raz mój.To była nieustanna bójka,która dodawała większą pasje w naszym pocałunku.Teraz jego ręka,zaczęła wchodzić pod moją piżamę,co raz wyżej,wyżej i wyżej,aż w końcu złapała za prawą pierś,którą z wyczuciem pieściła.Przerwałam pocałunek;
-Nie możemy....-znów mi przerwał wkładając z siłą język buzi i szukając mojego.Jego palce przechadzały się po moim sutku,ścisnęły go,po czy wziął całą moją pierś,co chwile łapiąc i puszczając.Co jakiś czas pojękiwałam z przyjemności.Harry wtedy szybciej ruszał językiem,a ja poczułam narastającą erekcje w jego penisie,który był obok mojego biodra.Coraz bardziej przyzwyczajałam się do tego uczucia.Gdy nagle weszła do sali moja pielęgniarka.Szybko zdjęłam ręce Harrego z mojego ciała i moja twarz odwróciła się w druga stronę,kończąc pocałunek.Poczułam jak moja twarz czerwienieje się coraz bardziej,czułam się strasznie nie zręcznie.Jak mogliśmy robić to w szpitalu?!
-Drew muszę cię znowu podpiąć do maszyny.-Powiedziała miło.Nie wydawało się,że była wściekła.
-A ty,chłopaku weź swoje lekarstwa.Nie chcemy,żebyś wariował z bólu.-Szybko wstałam,podeszłam do pielęgniarki i razem z nią ruszyłam ku mojej sali.Odwróciłam się tylko na chwilę,by pomachać do Harrego,który najwyraźniej był podekscytowany ta całą sytuacją.Kiedy pielęgniarka podpinała mnie,zastała niezręczna cisza.Po chwili jednak się odezwała:
-Nie masz co się martwić dziewczyno,rozumiem,że się stęskniłaś za swoim chłopakiem.W końcu jesteś w dojrzałym wieku,masz prawo na przyjemności.Widzę,że jesteś strasznie przywiązana do niego,jeśli chcesz mogę zawieść twoje łóżko do jego sali,nikogo u niego nie ma.-Ta kobieta jest wspaniała.Pokiwałam głową,a ona zaczęła pchać moje łóżko do sali 69.Kiedy dopchnęła je obok Harrego,wraz z aparaturą,szepnęła cicho,ale tak,że i ja i zafascynowany tym wydarzeniem Harry mogliśmy ją usłyszeć.
-W tej sali,zawsze dzieje się coś niezwykłego.A i mów do mnie Barbara.-Już polubiłam tą kobietę.Kiedy wyszła ja i Harry,trzymaliśmy się za ręce i gadaliśmy o wszystkim i o niczym.Tak przez przez ok godzinę i parędziesiąt minut.Potem drzwi otworzyła moja mama,która najwyraźniej nie była zadowolona tym,że trzymam za jego rękę i patrze w oczy Harrego.Kurwa,czy ja dzisiaj nie będę miała już spokoju?!
__________________________________________
Jeśli wam się podoba,zostawcie po sobie komentarz,będę bardzo wdzięczna.Jeszcze chcę napisać,że jeśli macie jakiś pomysł na wątek w opowiadaniu,śmiało piszcie w kom,a ja postaram się to wykorzystać jak najlepiej.Pozdrawiam i czekam na jakieś znaki obecności!
Jest super i nie wiem czemu tu Kurna nikt nie komentuje ? o,O świetne *o* czekam na NEXT <3
OdpowiedzUsuńJa komentuje! I czekam na nexta ciekawe co powie jej matka ;)
OdpowiedzUsuńŚwietny i zapraszam do czytania mojego http://amazing-xx.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńMega !!!!!!!! <3333
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział. Czekam na next! Jestem ciekawa co powie jej matka i co się dalej wydarzy. Zapraszam też na mojego: invisiblelittlethings.blogspot.com
OdpowiedzUsuńZmusilas mnie do czytania dlugiego bloga a dlaczego bo chcialas bym przeczytala twoj bo ty czytasz moj....hmmm. ok bede czytac bo jest swietny i propozycja czytam i komentuje twoj a ty czytasz i komentujesz moj?
OdpowiedzUsuńŚwietnyyyy.... Normalnie nie wiem co powiedzieć :D
OdpowiedzUsuń