czwartek, 13 marca 2014

Chapter 6

Kolejna dedykacja tym razem dla paranormalna sylwiaxoxo.
Dziękuję za twoje komentarze i mam nadzieję,że niedługo znowu zaczniesz pisać coś niesamowitego :*


Harry przeniósł dziewczynę na sofę w salonie i siadając przy niej dotknął ręką jej czoła.Była strasznie blada i choć spała,po jej czole spływały powoli dwie krople potu.Jej organizm musiał z czymś walczyć,tylko z czym? Skierował się do kuchni i wyjął z zamrażarki mrożony zapakowany groszek.Siadł znów przy nastolatce i ostrożnie położył na jej czole zamarznięte opakowanie,musnął jej usta swoimi i obserwował jej szargające się ciało.Po chwili otworzyła szybko oczy i rozejrzała się w koło;
-Co się dzieje? Gdzie ja jestem?-Jej głos był cichy i przerażony.
-Drew,moje słońce coś ty wzięła?Pamiętasz co robiłaś za nim zasnęłaś? Powiedz wszystko co pamiętasz.-Był przejęty jej stanem.
-Zostawiłeś mnie samą i ogarnęłam dom,potem zrobiłam obiad,pisałam z Perrie i zrobiłam sobie herbatkę.Pamiętam ja ją zaczęłam pić,nawet nie wiem czy ją dokończyłam.-Była całkowicie zdezorientowana,w domu było szarawo i ledwie widziała jego wyraziste rysy twarzy.Zrzuciła zimny groszek ze swojej głowy i czując zimny dreszcz wzdrygnęła się,on podniósł ją i wtulając swoje ciało w jej zaniósł do kuchni na krzesło.Zapalił światło i otworzył szafkę z herbatami oraz innymi ziołami.Bał się tylko,żeby nie wypiła tego.;
-Którą z nich sobie zrobiłaś?-zapytał poważnym tonem.
-Po lewej pierwszy koszyczek,na górnej półce,na samym końcu koszyczka jest parę małych saszetek,wybrałam jedną z nich.-Słuchając jej uważnie popatrzył na te "herbatki" i przeraził się na ich widok.To co trzymał w ręku było jego największą obawą.Specjalnie były na samym końcu,specjalnie w tak małym miejscu,żeby Drew ich nigdy nawet nie zauważyła.
-Kurwa i co my teraz zrobimy?-był pełen agresji buzującej w jego ciele,ale starał się ją jak najbardziej ukryć przed nią.
-Co ja wypiłam?I tylko nie próbuj mnie kłamać,wiem,że to coś groźnego.
-To jest najdroższe,najmocniejsze i najtrudniejsze do zdobycia zioło na rynku dragów.Musiałem jakoś zdobyć kasę na nasze życie,szczególnie,że teraz nas jest dwoje.Sprzedając jedno takie mam kasę na cały miesiąc.Stare,bogate świnie,walczą o nie jak jakieś głodne wilki,jedna saszetka starcza im na 2 tygodnie,a ty ją wypiłaś na raz.-Bał się o nią i to strasznie,nie wiedział jakie mogą być konsekwencje tak dużej dawki na raz.Spojrzał na nią,ale ona była już ponownie w krainie Morfeusza.Wiedział,że pewnie nie raz będzie jeszcze wstawała i zasypiała co chwilę,więc zaniósł jej ciało ponownie na sofę,okrywając ciepłym kocem.Trzymał jej chłodną dłoń w swojej gorącej jak ogień i patrzył tak na nią do jakiejś 5:20.Parę razy się budziła,jednak po chwili znowu odpływała.W końcu wybrał na telefonie numer Louisa i kliknął zieloną słuchawkę,po 6 sygnałach odezwał się zaspany głos przyjaciela:
-Czego kurwa?-Harry zaśmiał się pod nosem i odpowiedział.
-Mam wielki problem,musisz mi pomóc.Chodzi o Drew.-Był poważny,co lekko zdziwiło Louisa.
-Domyślam się,że to jest bardzo ważne,żebyś mnie budził o wpół do szóstej.No gadaj,może jakoś będę mógł pomóc.
-Kiedy poszliśmy przehandlować wczoraj te prochy,Drew przez przypadek znalazła to najmocniejsze zioło i myśląc,że to jakaś herbata zaparzyła i wypiła.Teraz śpi i co chwilę się budzi.
-Stary może i jest seksowna i miła,ale teraz tak odwaliła,że zastanawiam się nad jej wielkością mózgu,zresztą nie ważne.Kiedy się obudzi,daj jej środek przeczyszczający i zielona herbatę,to powinno oczyścić jej organizm,zadzwonię jeszcze do kumpla,może załatwi coś,żeby to zielsko nie miało już jakiś na niej oddziaływań.Muszę jeszcze się dowiedzieć gdzie ja jestem,bo obok mnie leży jakaś laska i to nie jest mój dom.Będę jak najszybciej.-Hazz prychnął pod nosem,wiedząc,że jego przyjaciel,musiał mieć wczoraj niezłą noc.
-Dzięki,na tobie zawszę mogę polegać Lou.-Powiedział z lekką skruchą i przycisnął czerwony przycisk.Przygotował to co mu nakazał Tomlinson i czekał,aż dziewczyna się obudzi.Minęło niecałe 15 minut,a drzwi otworzyły się po cichu ukazując przyjaciela.
-Jeszcze jej nie obudziłeś?Siedząc nic nie zdziałasz.-Skierował się do łazienki,nalał na ręcznik lodowatej wody,wrócił ponownie do salonu i położył okład na czole dziewczyny przyjaciela.Nie minęło nawet 6 minut,a Drew wstała szybko zrzucając z siebie okład.
-Co do cholery? -Spytała gładząc się po zziębniętym miejscu,a Harry podał jej tabletkę i kubek z herbatą.
-Weź to i popij.Powinno pomóc.-Posłusznie wykonała jego rozkaz,po czym popatrzyła na stojącego nad nią Louisa.
-Hm?-Mruknęła kierując swój wzrok na jego oczy.
-A i jeszcze weź to.-Wyjął z kieszeni spodni woreczek z tabletką i podał jej do rąk,puszczając oczko Harremu .Całkowicie nie wiedząc o co chodzi połknęła kolejna tabletkę i uśmiechnęła się delikatnie,czując ulgę w całym ciele. Jej spięte mięśnie,momentalnie się rozluźniły,a ciepło ogarnęło każdą jej komórkę.Chłopaki,nie chcąc jej denerwować zaczęli z nią śmieszną pogawędkę,przez co,co chwilę śmiała się wyginając się na różne strony,jednak po chwili wstała jak najszybciej z sofy i pobiegła do łazienki czując jak wszystko chce z niej wyjść.Harry przytulił Louisa,wiedząc,że najprawdopodobniej już jego laleczka nie zaśnie tak szybko i podziękował,co było naprawdę rzadkie w jego przypadku. Tomlinson poklepał go po plecach i uśmiechnął się,nie mówiąc przyjacielowi jeszcze jednej ważnej rzeczy.Teraz Drew maksymalnie szybko,może wpaść w nałóg.

___________________________________________
O jejciu,nawet nie wiecie jak was przepraszam.Totalnie zapomniałam o tym,że muszę napisać kolejny dział.Cały czas moja mama gada coś o wyjeździe z Polski,a ja muszę pomóc jej wszystko zorganizować.Już większość rzeczy niepotrzebnych z naszego domu wyrzucona,a paszporty wyrobione.Mam nadzieję,że podoba wam się kolejny dział,bo ja uważam,że jest do niczego.Mam do was jeszcze pytanko:
Jak myślicie,Czy Drew wpadnie w wir narkomani?
A może Harry będzie tak bardzo ją pilnował,że nawet nie będzie miała na to czasu?

poniedziałek, 3 marca 2014

Chapter .5.

Tą część dedykuje Victorii McPerrie,twoje komentarze naprawdę pokazują,że czytasz moje opowiadanie i bardzo ci za to dziękuję. <3


Drew pov's
Usłyszałam kroki Harrego i mocny łomot pięścią w drzwi łazienki.
-Draw co jest do cholery! Co ty kurwa wyrabiasz!-Wyszłam z pod prysznica i zaczęłam się ubierać,na odpowiedź dostał jeszcze większą ciszę.Walenie w drzwi nie ustawało,a wiązanka przekleństw wydobywająca się z ust Stylesa była dla mnie jeszcze większą raną.Ubrana oparłam się plecami o drzwi tego małego pomieszczenia,kładąc głowę na swoich kolanach.Bicie ustało.
-Draw ja wiem,że tam jesteś i nie udawaj,że mnie nie słyszysz! Słuchaj mnie! Dlaczego kurwa jesteś cicho?!-Jego głos był donośny i pełen wściekłości.Po moich zaczerwienionych oczach spłynęły,jak wodospad łzy.Było słychać lekkie moje pochlipywanie,jednak starałam się być jak najciszej;
-Nie po to wpakowałem się w te gówniane operacje,żebyś teraz miała mnie w dupie! Nie rób ze mnie pierdolonego idioty! Powiedz o co ci chodzi!-Pociągnęłam jakieś trzy razy nosem,co było już głośniejsze;
-Czemu płaczesz! Co ja ci kurwa zrobiłem?!-Uderzał jeszcze parę razy,potem uderzenia były dwa razy silniejsze.Wystarczająco silne,by okienko w drzwiach wraz z nimi zaczęło się trząść;
-Wyjdź stamtąd natychmiast! Kurwa,czy ja mam zaraz wyważyć te pierdolone drzwi?!Po huja tak odpierdalasz!Choć tu!-Zamknęłam oczy.Puki nie będzie spokojny,albo znów delikatny,nie mam zamiaru wyjść,ani nawet wyjąkać słowa.
                                                                          ***
Otworzyłam oczy i rozejrzałam się w koło.Wciąż byłam oparta o drzwi łazienki,a na twarzy poczułam zaschnięte łzy.Wstałam i rozciągnęłam się podnosząc ręce jak najwyżej.Przemyłam twarz wodą i najciszej jak mogłam otworzyłam kluczem drzwi.Skradając się doszłam do sypialni,ale tam nie było Harrego.Lekko przerażona stąpając na palcach poszłam do salonu i patrząc na stolik przy sofie zauważyłam na nim małą karteczkę.Szybko znalazła się w moich rękach,a ja zaczęłam czytać;
"Jeśli wyszłaś to dziękuję za to i bardzo chciałbym się dowiedzieć czemu taka jesteś.Muszę załatwić ważne sprawy,nie mam pojęcia o,której wrócę.Zamknąłem drzwi od domu,więc musisz na mnie czekać. "                                                        Harry xo xo
Kurwa czyli zostałam tu uziemiona.Spojrzałam na zegar wiszący na ścianie 4:07.Jeszcze tak wcześnie,co ja mam robić przez ten czas?! 
Nie miałam żadnej książki w posiadaniu,ani nawet laptopa z dostępem do internetu.Byłam tylko sama ja w brudnym i śmierdzącym nikotyną mieszkaniu.Nałożyłam słuchawki na uszy i podłączając je do mojego telefonu włączyłam w nim moją ulubioną składankę muzyczną.Krzątając się po mieszkaniu i ruszając rytmicznie głową zaczęłam wyrzucać niepotrzebne rzeczy oraz próbować ogarnąć cały ten nie porządek. O 11:22 uśmiechnięta spojrzałam na czyściutkie i pachnące świeżym powietrzem z okien mieszkanie i udałam się do łazienki.Wzięłam ciepły prysznic,myjąc przy tym włosy lekko truskawkowym szamponem i śpiewając pod nosem piosenkę,która wpadła mi w głowę.Ubrałam czystą bieliznę, mój ulubiony granatowy,zwykły,ale z dosadnym dekoltem podkoszulek,opięte czarne getry z granatowym napisem na boku jednej nogi "Love is beautiful,love is hard" i granatowe skarpetki.
Była 12:42 i dziewczyna czując burczenie w brzuchu,zajęła się wyjmowaniem pozostałych składników z lodówki i rozmyślaniem co można z tego urządzić.Patrząc na pierś z kurczaka i pomidory wpadł jej pomysł na spaghetti,wyjęła z szafki długi makaron,orygano,pieprz,sól.Ponownie włączyła składankę  piosenek z telefonu,tym razem na głos,po czym rozpoczęła przyrządzanie obiadku.Zostawiając jakieś 3/4 makaronu i sosu dla Harrego przejechała ręką po najedzonym brzuchu.Zerknęła na wyświetlacz komórki 14:12. Napisała smsa do Perrie;
"Co robisz? Umieram z nudów :( "-po chwili doszła odpowiedź;
"Ja też :( Mogę wpaść do ciebie? Zayn pojechał gdzieś z chłopakami i siedzę sama w domu."
"Harry mnie zamknął,bo się bał,że zwieję.Jak wróci to go chyba zabiję"
"Słodko <3 Martwi się,żebyś go nie zostawiła."-Tak pisały sobie smsy do jakiejś 16:40,choć były daleko,czuły się blisko.
Dziewczyna odłożyła telefon na stolik obok kanapy i ruszyła do kuchni zaparzyć sobie herbatę.Wybrała byle jaką torebkę z zielonym ziółkami i zaparzyła wrzątkiem.Od czekając parę minut upiła łyk,a ciepło ogarnęło jej chłodnawe ciało.Wypiła roztwór do końca i zaspana ruszyła do pokoju.Zdziwiła się,że o takiej porze ciągnie ją do snu,ale nie zważając na to,zdjęła swoje ubrania i pozostając w samej koronkowej bieliźnie rozejrzała się w koło pokoju.Wszystko stawało się zamglone i rozmazując się jeszcze bardziej poczuła jak jej powieki walczą o zamknięcie.Opadła bezwładnie na podłogę i widząc ciemność zanurzyła się w głębokim śnie....
Harry otworzył zamek i popchnął drzwi,otwierając je na oścież.Był zmęczony i zdenerwowany.Czując przyjemny zapach rozejrzał się po salonie i ciesząc się,że jest tu tak ładnie uśmiechnął się sam do siebie.Zdziwił się,że Draw już śpi,była dopiero 20:07.Ruszył ku drzwiom sypialni spodziewając się słodko śpiącej nastolatki w ich łóżku,jednak kiedy poczuł,że drzwi otwiera się ciężej niż zwykle i zobaczył leżącą na podłodze Draw zamarł.Przykucnął szybko przy jej ciele sprawdzając czy oddycha,jej oddech był płytki i rzadki.Oddychała dwa razy rzadziej niż powinien człowiek w czasie snu,a jej ciało było zziębnięte,wręcz lodowate jak trup.

____________________________________________
Kolejny dział gotowy :) Nie planowałam tak tego napisać,ale palce na klawiaturze działały za mnie.
Mam nadzieję,że wam się podoba i dziękuję za waszą motywacje w postaci komentarzy.Nawet nie wiecie jak bardzo mnie uszczęśliwia każdy jeden komentarz pisany przez was,dziękuję wam z całego mojego małego serducha!
5 komentarzy -6 dział