piątek, 28 lutego 2014

Chapter 4

Harry pov's
Minęły 2 tygodnie od kiedy Draw się obudziła.Teraz śpi na łóżku obok.Jest taka słodka jak śpi,zresztą ona zawsze jest słodka.Powinna już tydzień temu wyjść ze szpitala,ale chciała być ze mną,wymyśliła,że ją co noc strasznie głowa boli i ją zostawili.Jakie ja mam ogromne szczęście,jak ja bardzo dziękuje ci Boże za nią.Gdyby nie ona,pewnie teraz bym leżał obok jakiejś dziewczyny z wielką dupą,albo piersiami,która przespała by się ze mną tylko dlatego,bo by się mnie bała.Właśnie otworzyła oczy i popatrzyła na mnie ze strachem;
-Miś co się stało?-spytałem patrząc na nią z zaciekawieniem.
-Znów miałam ten holerny koszmar,że umarłeś.To jest straszne to tak jakbym się z tobą żegnała co noc.-W jej oczach pojawiły się świeczki.
-Myślę,że jeśli będziesz spała otulona moim ciałem w nie szpitalnej sali koszmary szybko znikną.Szykuj się,dzisiaj wychodzimy!-Zawołałem Barbarę,która odpięła mnie od aparatury,a Drew od kroplówki.Wreszcie mogłem gdzieś pójść.
Kiedy Drew i ja się przebraliśmy w codzienne ciuchy wyszliśmy zachwyceni na korytarz,wypisać się do recepcji.
Drew pov's
Po wypisaniu ruszyliśmy ku wyjściu,jednak ja kazałam iść dalej Harremu,a sama do niego dojdę. Podbiegłam do Barbary,która pisała coś na jakiś papierach i wtuliłam się w nią:
-Dziękuję pani.Pani sprawiła,że leżenie w szpitalu było leprze niż bycie w moim domu.Oh..Dlaczego pani nie jest moją matką.-Westchnęłam wciąż wtulona w jej dosyć tęgie ciało.
-Zobaczysz jeszcze cię ona przeprosi.Jej matczyny instynkt nie pozwoli na brak kontaktu z jedyną córką.Poniosło ją.I nie ma za co,taka kruszynka jak ty potrzebuje dobrej opieki w tych zimnych salach szpitalnych.-Uwolniłyśmy się z uścisku i podała mi mała karteczkę z numerem;
-Zadzwoń jak będziesz miała problemy,zawsze jestem gotowa.-Przytuliłam ja jeszcze raz,tym razem tylko na parę sekund i dziękując pobiegłam truchtem do wyjścia.Harry czekał opierając się o samochód i zaciągając się nikotyną;
-Nie powinieneś palić od razu po wyjściu ze szpitala.-Wyplułam wściekła tym co on wyprawia ze swoim zdrowiem.
-Wiem,że się o mnie martwisz,ale potrafię sam o siebie zadbać.-Oznajmił puszczając peta i deptając go butem. Otworzył drzwi pasażera z przodu i gestem ręki wskazał bym wsiadła,po czym zamknął je i wsiadł na miejsce kierowcy.Czasami był taki czuły,a czasami oschły i zimny,to mnie w nim najbardziej przerażało.Wysiadłam z samochodu i bez słowa skierowałam się do windy,znowu zaczynałam się go bać.Podbiegł do windy i zatrzymał trzymając ręką,był bardzo wściekły.Wsiadł do niej;
-Co ci jest?-Zapytał groźnym ochrypłym głosem.Spojrzałam mu w oczy i już nie widziałam tej troski w jego oczach tylko wściekłość.Dlaczego on nie potrafi być zawsze tym słodkim Harrym? Odwróciłam się,a po moim policzku spłynęła samotna łza.Podszedł do mnie od tyłu i złapał w pasie.
-Nie bądź taka,co ci jest?-Wyszeptał ochrypłym głosem do mojego ucha.Na szczęście winda się otworzyła,a ja podbiegłam do drzwi otwierając je najszybciej jak umiałam i wlatując jeszcze w butach do łazienki.Zamknęłam ją na klucz,zdjęłam ubrania i bieliznę i zaczęłam brać prysznic.Gorąca woda obmywała moje nagie ciało,a z oczu leciały potokiem łzy.Czy tak ma wyglądać reszta mojego życia?

_____________________________________________
Ogromnie was przepraszam za moją tak długą nie obecność! Jednak zajęłam się pisaniem mojego drugiego bloga,na którego bardzo zapraszam http://uciekacprzezswiat.blogspot.com/    
Jeśli będzie 5 komentarzy,obiecuje następny dział. I jeszcze raz przepraszam miśki.
Proszę was o komentowanie,nawet z anonima,ponieważ każdy komentarz to kolejna motywacja do mojego dalszego pisania! :D

wtorek, 18 lutego 2014

Chapter 3.

  Drew pov's
-Drew?-Popatrzyła na mnie,a potem moją rękę trzymającą rękę Harrego.Nie miałam zamiaru jej puścić.Kocham Harrego,a ona nie będzie decydowała moim życiem.Otworzyła usta,by coś powiedzieć,jednak zanim to zrobiła oznajmiłam stanowczo;
-Zanim coś powiesz,wiedz,że jeśli nie podoba ci się to,że jestem z Harrym i chcesz mnie powstrzymać od bycia z nim,to chcę byś stąd teraz wyszła.-Mama popatrzyła na moją aparaturę,a potem na mnie z troską,tak była przejęta,że wydawało mi się,iż zaraz popłynie po jej twarzy nie jedna łza.Ucieszyło mnie to,myślałam,że przejęła się moim stanem i tym,że zaczęła tracić córkę zabraniając mi na bycie z nim.Niestety to co powiedziała po chwili zmieniło moje myśli o 180 stopni.
-Dlaczego ty mi to robisz?Przecież całe życie dbałam,żebyś miała dach pod głową,żebyś zawsze miała co jeść,żebyś miała pełno modnych ubrań,żeby każdy myślał,że jesteś z bardzo bogatej rodziny,żebyś wyrosła na porządną,mądrą,wyrafinowaną kobietę.A ty co robisz? Zaczynasz umawiać się z najbardziej niebezpiecznym gangsterem w okolicy,który pewnie cię wykorzysta jak zwykłą dziwkę.Przez niego,zaczęłaś wagarować,odnosić się do mnie w ten sposób,twoje oceny spadają coraz bardziej, i to przez niego byłaś w śpiączce przez ponad tydzień! Nie wystarczy ci już konsekwencji po byciu z kimś tak popsutym i bezmyślnym?!Powiedz mi co ja zrobiłam źle,że tak mnie ranisz? Jutro wychodzisz ze szpitala i obiecuję,że nigdy nie zostawię cię samej w domu,będę pracowała w domu,ale nie pozwolę,byś go jeszcze kiedyś zobaczyła!-Moja matka,nie szanowała mojego zdania,moje emocje zaczęły buzować w mojej głowie;
-Jak możesz tak mówić o nim,skoro wcale go nie znasz?! Nie wiesz kim naprawdę jest i jaki jest.Kocham go i nie pozwolę,byś ty zniszczyła to co jest najlepsze w moim życiu.Nie mam zamiaru wracać do domu,skoro nie szanujesz mojego wyboru.Nie chcę cię znać,nie zasługujesz bym cię kiedy kol wiek jeszcze nazwała matką! Wyjdź stąd i już nigdy nie wracaj!-Krzyczałam bez opamiętania.Barbara weszła do sali i kiedy zobaczyła jak głośno wydzieram się na mamę,kazała jej wyjść.Odwróciła się tylko potem i wykrzyczała;
-Ciekawe z czego wyżyjesz beze mnie!-Kiedy już Barbara zamknęła drzwi od sali i wyszła z nią,zaczęłam płakać.Płakałam tak jak nigdy,wręcz zanosiłam się płaczem.Harry,siadł bokiem na łóżku przysunął mnie do siebie i przytulił.Podpierając swoja brodę o moją głowę oznajmił;
-Słońce nie płacz.Nienawidzę jak płaczesz.Twoja matka jeszcze pożałuje swoich słów i cię przeprosi.Zawsze masz mnie,nigdy nie będziesz sama.-Nawet nie wiedział jak jego słowa mi pomogły.Odwróciłam się tak,by nasze oczy się spotkały i przez łzy wypeplałam;
-Teraz mam tylko ciebie,błagam nie opuszczaj mnie.Nie poradzę sobie sama w tym świecie.-Przytuliłam go tak mocno,jak tylko mogłam.Mama z jednym miała racje,skąd ja wezmę pieniądze na życie.Te co mam w portfelu starczą starczą mi na tydzień;
-Już nie płacz,dobrze wiesz,że cię nie opuszczę.Za bardzo cię kocham by to zrobić.Zawsze jakoś się wykombinuje kasę,będzie wszystko zajebiście.-Wolałabym nie jeść kradzionego jedzenia,ale lepsze to niż umrzeć z głodu.
-I dziękuję.-Wyszeptał.
-Za co?
-Za to,że tak mnie bronisz,nikt jeszcze tego dla mnie nie zrobił.-Wszystko,może jeszcze będzie dobrze,tylko jak my razem będziemy żyć.Nigdy nie byłam z chłopakiem pod jednym dachem więcej niż wekeend.....

_______________________________________________
Następny dział z główki,sorry za te romantyzmy,ale jakoś mnie tak na nie natchnęło.Postaram się na lepszy przyszły dział.

poniedziałek, 17 lutego 2014

Filmik.

A,więc zrobiłam filmik związany z tym blogiem.Może to trochę pokrótce streści co działo się w życiu Draw i Harrego wcześniej.Mam nadzieje,że każdy się domyślił co tak mocno chcę uchronić przed Harrym Draw.Jeśli nie to piszcie w kom.Przepraszam,że zrobiłam błąd w filmiku,niestety zauważyłam go już po dodaniu na youtube.I sorry,że to takie trochę (mało mówiąc xD) zboczone,ale ja mam już taki wariacki umysł. :)

niedziela, 16 lutego 2014

Chapter 2.

Kiedy od pięła mi pielęgniarka wszystkie kable,podłączone do mnie wstałam i uśmiechnęłam się do Perri;
-Nareszcie go zobaczę.-Powiedziałam tak jakby to była rzecz której pragnęłam od wieków,cóż się dziwić po takim śnie i po 9 dniach bez niego.Różowo włosa wzięła mnie za rękę,ponieważ trudno było mi chodzić,jeszcze mnie bolały niektóre miejsca.Wyszłyśmy na korytarz i spojrzałam na nr sali.69.
Pewnie Harry już wymyślił na ten temat tysiące sprośnych dowcipów. Wyjrzałam zza drzwi sali i zobaczyłam jak Harry gestykuluje wysoko rękami,a Louis i Zayn głośno się śmieją.Było widać nasz tatuaż pod jego pachą. Harry zaczął gadać z Zaynem,a Louis odwrócił się i kiedy zobaczył mnie,szybko stanął tak,żeby mnie zakryć i oznajmił Harremu:
-Harry,teraz chciałbym ci przedstawić twoją wielką niespodziankę! Z którą teraz pozwolisz zostawimy cię sama na sam.-Lou powiedział to tak szczęśliwie jakby wygrał fortunę.Odsłonił mnie i razem z Zaynem i Perrie wyszli z sali.Teraz zapomniałam o bólu we wszystkich mięśniach i po prostu pobiegłam do niego,żeby szybko wtulić się w jego wystawione ku mnie ramiona.
-Tak bardzo za mną tęskniłaś,że aż się obudziłaś ze śpiączki?-Zapytał szeptem do mojego ucha po czym ścisnął w pasie jeszcze mocniej,jakby miał mnie już nigdy nie puścić.Spojrzałam w górę,prosto w jego zielone oczy.Nie miał żadnego percingu,pewnie kazali mu zdjąć kolczyku do operacji.Trzymał mnie tak,przez jakieś 10 min.Potem oparł się ze mną o łóżko,on miał nogi położone na łóżku,ja na podłodze.
-Dlaczego nie położysz nóg na łóżko,na podłodze ci zmarzną moja kochana.
-Nie chce..... by pielęgniarki mnie wygoniły.-Mój głos lekko się pod łamał na koniec.
-Nie pozwolę im na to,teraz nie opuszczę cię nawet jak będziesz szła do toalety.-jego usta muskały mnie lekko w szyję.Na szczęście nikogo nie ma w jego sali.
 -Teraz raczej nie będziesz mógł,bo twoje łóżko,nie zmieści się w drzwiach od ubikacji.-Zaśmiałam się lekko,on też wpadł w śmiech.Usta Harrego powędrowały wyżej w mój czuły punkt przy uchu.Zaczął wpijać się w moją skórę,rękami wciąż trzymając mnie w pasie.
-Pacjenci muszą wiedzieć,że jesteś moja.
-Harry........nie.-Odwróciłam się ciałem w prawą stronę,tym wyrywając się z jego objęć.Tylko głowa była skierowana tak byśmy popatrzyli sobie twarzą w twarz.
-Draw czego się boisz?-Jego zatroskany wyraz twarzy był taki....słodki.
-Jesteśmy w publicznym miejscu Harry.Ludzie...-Nie mogłam dokończyć,bo nasze usta złączyły się,a on wbił mi swój język do mojej buzi,prosząc o odwzajemnienie tego.Wysunęłam swój język i zaczęłam masować jego.Nasze języki walczyły o dominacje,raz kierował język Harrego,raz mój.To była nieustanna bójka,która dodawała większą pasje w naszym pocałunku.Teraz jego ręka,zaczęła wchodzić pod moją piżamę,co raz wyżej,wyżej i wyżej,aż w końcu złapała za prawą pierś,którą z wyczuciem pieściła.Przerwałam pocałunek;
-Nie możemy....-znów mi przerwał wkładając z siłą język buzi i szukając mojego.Jego palce przechadzały się po moim sutku,ścisnęły go,po czy wziął całą moją pierś,co chwile łapiąc i puszczając.Co jakiś czas pojękiwałam z przyjemności.Harry wtedy szybciej ruszał językiem,a ja poczułam narastającą erekcje w jego penisie,który był obok mojego biodra.Coraz bardziej przyzwyczajałam się do tego uczucia.Gdy nagle weszła do sali moja pielęgniarka.Szybko zdjęłam ręce Harrego z mojego ciała i moja twarz odwróciła się w druga stronę,kończąc pocałunek.Poczułam jak moja twarz czerwienieje się coraz bardziej,czułam się strasznie nie zręcznie.Jak mogliśmy robić to w szpitalu?!  
-Drew muszę cię znowu podpiąć do maszyny.-Powiedziała miło.Nie wydawało się,że była wściekła.
-A ty,chłopaku weź swoje lekarstwa.Nie chcemy,żebyś wariował z bólu.-Szybko wstałam,podeszłam do pielęgniarki i razem z nią ruszyłam ku mojej sali.Odwróciłam się tylko na chwilę,by pomachać do Harrego,który najwyraźniej był podekscytowany ta całą sytuacją.Kiedy pielęgniarka podpinała mnie,zastała niezręczna cisza.Po chwili jednak się odezwała:
-Nie masz co się martwić dziewczyno,rozumiem,że się stęskniłaś za swoim chłopakiem.W końcu jesteś w dojrzałym wieku,masz prawo na przyjemności.Widzę,że jesteś strasznie przywiązana do niego,jeśli chcesz mogę zawieść twoje łóżko do jego sali,nikogo u niego nie ma.-Ta kobieta jest wspaniała.Pokiwałam głową,a ona zaczęła pchać moje łóżko do sali 69.Kiedy dopchnęła je obok Harrego,wraz z aparaturą,szepnęła cicho,ale tak,że i ja i zafascynowany tym wydarzeniem  Harry mogliśmy ją usłyszeć.
-W tej sali,zawsze dzieje się coś niezwykłego.A i mów do mnie Barbara.-Już polubiłam tą kobietę.Kiedy wyszła ja i Harry,trzymaliśmy się za ręce i gadaliśmy o wszystkim i o niczym.Tak przez przez ok godzinę i parędziesiąt minut.Potem drzwi otworzyła moja mama,która najwyraźniej nie była zadowolona tym,że trzymam za jego rękę i patrze w oczy Harrego.Kurwa,czy ja dzisiaj nie będę miała już spokoju?!

__________________________________________
Jeśli wam się podoba,zostawcie po sobie komentarz,będę bardzo wdzięczna.Jeszcze chcę napisać,że jeśli macie jakiś pomysł na wątek w opowiadaniu,śmiało piszcie w kom,a ja postaram się to wykorzystać jak najlepiej.Pozdrawiam i czekam na jakieś znaki obecności!

Chapter 1.

Ta historia zawiera tematy,które mogą obrazić niektórych czytelników.Występują tu odniesienia do seksu,sprośności,przekleństw,scen przemocy,narkotyków i alkoholu.
 

Pik,pik,pik,pik.............
Usłyszałam maszynę szpitalną i szybko otworzyłam oczy.
Próbowałam sobie przypomnieć jak się tu znalazłam,rozglądając się po pokoju szpitalnym,ale nic nie przychodziło mi do głowy.Zresztą rozglądałam się tylko niecałą minutę,bo zaraz Perrie krzyknęła do Zayna siedzącego za nią;
-Zayn ona otworzyła oczy! Już się obudziła!
-Chyba nie jestem nie widomy kochanie.-Powiedział z irytacją.
-Co ja do huja tu robię?!-Spytałam z przerażeniem,ponieważ jedyne co pamiętam to strzał,łzy i pożegnanie z życiem Harrego.Perrie wzięła głęboki oddech i zaczęła nawijać;
-Kiedy Stan cię zostawił ubitą,wręcz prawie nie żywą na ulicy,po paru minutach przyjechaliśmy wszyscy i Niall zadzwonił po pogotowie.Harry cię trzymał na ramionach i przez łzy mówił,że będzie przy tobie,że cię nie zostawi,że cię kocha i nie pozwoli ci odejść.Oczywiście każdy na początku był zdziwiony łzami Harrego,znam go długo i jeszcze nigdy,ale to naprawdę nigdy nie uronił łzy.Potem szukaliśmy jakiejś szmatki,które mogłyby zatamować twoją krew na skroni.Za chwilę była karetka,która cię zabrała wraz z Harrym do szpitala,on nie chciał,żebyś była sama w karetce.Rany nie były poważne,a z twoim mózgiem jest wszystko w porządku,jedyny problem jaki był to to,że wpadłaś w śpiączkę.-Nic z tamtych wydarzeń nie mogłam sobie przypomnieć,więc pozostało słuchać,jednak teraz myślałam o jednym;
-Gdzie jest Harry?!Powiedz,że on żyje!-Perrie trochę się zmęczyła,poprzednią paplaniną,ale odpowiedziała;
-Draw uspokój się.Harry żyje,a nie ma go dlatego,że 2 dni temu chciał się zemścić na Stanie i pojechał go pobić.Stan wylądował na ojomie,jest w śpiączce,innej niż ty byłaś,on już może się nigdy nie obudzić.A Harry ma złamane jedno żebro i miał postrzał w nogę.Jest dwie sale stąd.Louis z nim siedzi.Harry musi być w szpitalu przez długi czas,po 2 operacjach.-Ojej,czyli to był tylko sen,on żyje,jeszcze go dotknę,jeszcze zobaczę jego śliczne loczki,te słodkie dołeczki,jeszcze powiem mu "Kocham cię".Teraz pełna uśmiechu na twarzy spytałam znów Perrie;
-Ile byłam w śpiączce?
-9 dni.-Łał dużo,nie spodziewałam się,że aż tyle.Jedyne co teraz mnie trochę zasmuca jest,to,że nie widzę nigdzie swojej mamy.
-Moja mama była tu chociaż raz,czy ma mnie w dupie?-Dziewczyna o różowych włosach złapała mnie za rękę i oznajmiła mi,wciąż podekscytowana,że wstałam;
-Twoja matka nie może wejść do szpitala,jesteś tutaj,bo uciekłaś z domu.Lekarze założyli,że po zobaczeniu jej od razu po rozbudzeniu,mogłabyś się wściec,lub przeżyć szok,który spowodowałby,że miałabyś powikłania ze zdrowiem.Będzie mogła przyjść dopiero jak wyrazisz zgodę.-Kiwnęła do mnie pytająco.Czy chce ją zobaczyć? Sama nie wiem,boje się jej spojrzenia,a jeszcze bardziej tego,że zabroni mi być z Harrym.Jeśli miałabym wybierać,wybrałabym jego.
-Zawołaj pielęgniarkę,żeby przyniosła mi dokument ze zgodą.Dziewczyna poszła po nią,a Zayn oznajmił;
-Może pójdę po Lou,żeby zobaczył,że się obudziłaś.Spodziewam się,że mam mu nie mówić tego przy Harrym,bo chcesz mu zrobić niespodziankę.
-Czytasz mi w myślach Zayn. Dziękuję. 
-Nie masz za co,no to ja lecę.Pilnuj mojej Perrie.-Wstał i wyszedł na korytarz,po czym ruszył w prawo.Jedyne o czym teraz marzyłam to,chociaż dotknąć Stylesa.Za chwilę wróciła moja przyjaciółka z troszkę grubszą,o krótko obciętych czarnych włosach pielęgniarką.Podała mi dokument,który szybko podpisałam,po czym spytałam ją,pełna nadziei,że odpowie "Tak";
-Przepraszam panią,czy ja mogłabym zostać odpięta od aparatury i pójść do mojego chłopaka,dwie sale stąd?
-Hmmmm nie powinnaś tego robić tak szybko,ale skoro on teraz tez jest  szpitalu,bo poszedł oddać za ciebie...To leć do niego.Tylko za 20 min przyjdę do ciebie,żeby cię znowu podpiąć.-Dzięki Bogu.Zaraz znów zobaczę osobę,która jest dla mnie wszystkim.

_______________________________________________________-
Tak własnie ożywiłam Harrego :) Mam nadzieję,że wam się podobało,dodam następną część,kiedy zobaczę parę komentarzyków.

Bohaterowie

Za nim zaczniesz czytać ten blog przeczytaj ten:http://27tattoos-fanfiction.b
logspot.com/
Ten,który tutaj pisze,jest kontynuacją tego,co napisała właścicielka bloga powyżej.U niej zakończenie było smutne i postanowiłam pisać dalej,według siebie,Coś jak takie rozwinięcie,z ożywieniem Harrego.Jak ożyje sami zobaczycie,od razu pisze to nie będzie science-fiction :D Jeszcze raz przed stawie wam bohaterów :)


Drew Nelson (sorrki,że taka rozmazana)














Harry Styles















Louis Tomlinson

















Niall Horan



Liam Payne
Zayn Malik
Eleanor Calder
Danielle Peazer
Perrie Edwards