Bardzo mi przykro,że muszę to robić,bo mam miliony pomysłów na to co,może się dziać w dalszych częściach,ale niestety nie mam wyboru.Oto powody:
-Coraz mniej czytelników,ostatnio na małe 5 komentarzy musiałam czekać bardzo długo.
-Drugie opowiadanie,zaczęłam pisać nowe fanfiction tym razem nie kontynuację,a od początku mój wymysł.Poświęcam teraz mu dużo czasu,bo mam skrytą nadzieję,że moje nowe "dzieło" będzie miało trochę więcej widzów niż te.
-Zepsuła mi się myszka ;c Tak,tak wiem,głupio to brzmi jako powód,ale już tłumaczę.Bez myszki strasznie ciężko jest mi polecać bloga (to chyba kwestia przyzwyczajenia) a tym bardziej trudno,kiedy muszę polecać dwa.
Przepraszam was z całego serca,że również zaniedbałam czytanie waszych blogów,ale naprawdę mam teraz bardzo mało czasu na wszystko.Poczynając od prawdopodobnej przeprowadzki,przez przygotowania do ważnego testu końcowego,aż do nowego blogu.Nawet nie wiecie jak ciężko mi to pisać,bo pokochałam moją kontynuację i mam naprawdę w głowie ciągle pomysły na dalszy ciąg.Gdy tylko moje drugie opowiadanie,będzie miało już dużą liczbę stałych widzów,temat przeprowadzki się skończy,a ja będę miała już nową myszkę,jestem pewna,że wznowie to opowiadanie.Wolę go zawiesić niż trzymać was w nicości (a tak po za tym,to ja nigdy nie zawieszałam bloga o.o ).
SO SORRY I DO SOON!
ps.Zapraszam tutaj:http://incest-fanfiction.blogspot.com/
sobota, 12 kwietnia 2014
czwartek, 13 marca 2014
Chapter 6
Kolejna dedykacja tym razem dla paranormalna sylwiaxoxo.
Dziękuję za twoje komentarze i mam nadzieję,że niedługo znowu zaczniesz pisać coś niesamowitego :*
Harry przeniósł dziewczynę na sofę w salonie i siadając przy niej dotknął ręką jej czoła.Była strasznie blada i choć spała,po jej czole spływały powoli dwie krople potu.Jej organizm musiał z czymś walczyć,tylko z czym? Skierował się do kuchni i wyjął z zamrażarki mrożony zapakowany groszek.Siadł znów przy nastolatce i ostrożnie położył na jej czole zamarznięte opakowanie,musnął jej usta swoimi i obserwował jej szargające się ciało.Po chwili otworzyła szybko oczy i rozejrzała się w koło;
-Co się dzieje? Gdzie ja jestem?-Jej głos był cichy i przerażony.
-Drew,moje słońce coś ty wzięła?Pamiętasz co robiłaś za nim zasnęłaś? Powiedz wszystko co pamiętasz.-Był przejęty jej stanem.
-Zostawiłeś mnie samą i ogarnęłam dom,potem zrobiłam obiad,pisałam z Perrie i zrobiłam sobie herbatkę.Pamiętam ja ją zaczęłam pić,nawet nie wiem czy ją dokończyłam.-Była całkowicie zdezorientowana,w domu było szarawo i ledwie widziała jego wyraziste rysy twarzy.Zrzuciła zimny groszek ze swojej głowy i czując zimny dreszcz wzdrygnęła się,on podniósł ją i wtulając swoje ciało w jej zaniósł do kuchni na krzesło.Zapalił światło i otworzył szafkę z herbatami oraz innymi ziołami.Bał się tylko,żeby nie wypiła tego.;
-Którą z nich sobie zrobiłaś?-zapytał poważnym tonem.
-Po lewej pierwszy koszyczek,na górnej półce,na samym końcu koszyczka jest parę małych saszetek,wybrałam jedną z nich.-Słuchając jej uważnie popatrzył na te "herbatki" i przeraził się na ich widok.To co trzymał w ręku było jego największą obawą.Specjalnie były na samym końcu,specjalnie w tak małym miejscu,żeby Drew ich nigdy nawet nie zauważyła.
-Kurwa i co my teraz zrobimy?-był pełen agresji buzującej w jego ciele,ale starał się ją jak najbardziej ukryć przed nią.
-Co ja wypiłam?I tylko nie próbuj mnie kłamać,wiem,że to coś groźnego.
-To jest najdroższe,najmocniejsze i najtrudniejsze do zdobycia zioło na rynku dragów.Musiałem jakoś zdobyć kasę na nasze życie,szczególnie,że teraz nas jest dwoje.Sprzedając jedno takie mam kasę na cały miesiąc.Stare,bogate świnie,walczą o nie jak jakieś głodne wilki,jedna saszetka starcza im na 2 tygodnie,a ty ją wypiłaś na raz.-Bał się o nią i to strasznie,nie wiedział jakie mogą być konsekwencje tak dużej dawki na raz.Spojrzał na nią,ale ona była już ponownie w krainie Morfeusza.Wiedział,że pewnie nie raz będzie jeszcze wstawała i zasypiała co chwilę,więc zaniósł jej ciało ponownie na sofę,okrywając ciepłym kocem.Trzymał jej chłodną dłoń w swojej gorącej jak ogień i patrzył tak na nią do jakiejś 5:20.Parę razy się budziła,jednak po chwili znowu odpływała.W końcu wybrał na telefonie numer Louisa i kliknął zieloną słuchawkę,po 6 sygnałach odezwał się zaspany głos przyjaciela:
-Czego kurwa?-Harry zaśmiał się pod nosem i odpowiedział.
-Mam wielki problem,musisz mi pomóc.Chodzi o Drew.-Był poważny,co lekko zdziwiło Louisa.
-Domyślam się,że to jest bardzo ważne,żebyś mnie budził o wpół do szóstej.No gadaj,może jakoś będę mógł pomóc.
-Kiedy poszliśmy przehandlować wczoraj te prochy,Drew przez przypadek znalazła to najmocniejsze zioło i myśląc,że to jakaś herbata zaparzyła i wypiła.Teraz śpi i co chwilę się budzi.
-Stary może i jest seksowna i miła,ale teraz tak odwaliła,że zastanawiam się nad jej wielkością mózgu,zresztą nie ważne.Kiedy się obudzi,daj jej środek przeczyszczający i zielona herbatę,to powinno oczyścić jej organizm,zadzwonię jeszcze do kumpla,może załatwi coś,żeby to zielsko nie miało już jakiś na niej oddziaływań.Muszę jeszcze się dowiedzieć gdzie ja jestem,bo obok mnie leży jakaś laska i to nie jest mój dom.Będę jak najszybciej.-Hazz prychnął pod nosem,wiedząc,że jego przyjaciel,musiał mieć wczoraj niezłą noc.
-Dzięki,na tobie zawszę mogę polegać Lou.-Powiedział z lekką skruchą i przycisnął czerwony przycisk.Przygotował to co mu nakazał Tomlinson i czekał,aż dziewczyna się obudzi.Minęło niecałe 15 minut,a drzwi otworzyły się po cichu ukazując przyjaciela.
-Jeszcze jej nie obudziłeś?Siedząc nic nie zdziałasz.-Skierował się do łazienki,nalał na ręcznik lodowatej wody,wrócił ponownie do salonu i położył okład na czole dziewczyny przyjaciela.Nie minęło nawet 6 minut,a Drew wstała szybko zrzucając z siebie okład.
-Co do cholery? -Spytała gładząc się po zziębniętym miejscu,a Harry podał jej tabletkę i kubek z herbatą.
-Weź to i popij.Powinno pomóc.-Posłusznie wykonała jego rozkaz,po czym popatrzyła na stojącego nad nią Louisa.
-Hm?-Mruknęła kierując swój wzrok na jego oczy.
-A i jeszcze weź to.-Wyjął z kieszeni spodni woreczek z tabletką i podał jej do rąk,puszczając oczko Harremu .Całkowicie nie wiedząc o co chodzi połknęła kolejna tabletkę i uśmiechnęła się delikatnie,czując ulgę w całym ciele. Jej spięte mięśnie,momentalnie się rozluźniły,a ciepło ogarnęło każdą jej komórkę.Chłopaki,nie chcąc jej denerwować zaczęli z nią śmieszną pogawędkę,przez co,co chwilę śmiała się wyginając się na różne strony,jednak po chwili wstała jak najszybciej z sofy i pobiegła do łazienki czując jak wszystko chce z niej wyjść.Harry przytulił Louisa,wiedząc,że najprawdopodobniej już jego laleczka nie zaśnie tak szybko i podziękował,co było naprawdę rzadkie w jego przypadku. Tomlinson poklepał go po plecach i uśmiechnął się,nie mówiąc przyjacielowi jeszcze jednej ważnej rzeczy.Teraz Drew maksymalnie szybko,może wpaść w nałóg.
___________________________________________
O jejciu,nawet nie wiecie jak was przepraszam.Totalnie zapomniałam o tym,że muszę napisać kolejny dział.Cały czas moja mama gada coś o wyjeździe z Polski,a ja muszę pomóc jej wszystko zorganizować.Już większość rzeczy niepotrzebnych z naszego domu wyrzucona,a paszporty wyrobione.Mam nadzieję,że podoba wam się kolejny dział,bo ja uważam,że jest do niczego.Mam do was jeszcze pytanko:
Jak myślicie,Czy Drew wpadnie w wir narkomani?
A może Harry będzie tak bardzo ją pilnował,że nawet nie będzie miała na to czasu?
Dziękuję za twoje komentarze i mam nadzieję,że niedługo znowu zaczniesz pisać coś niesamowitego :*
Harry przeniósł dziewczynę na sofę w salonie i siadając przy niej dotknął ręką jej czoła.Była strasznie blada i choć spała,po jej czole spływały powoli dwie krople potu.Jej organizm musiał z czymś walczyć,tylko z czym? Skierował się do kuchni i wyjął z zamrażarki mrożony zapakowany groszek.Siadł znów przy nastolatce i ostrożnie położył na jej czole zamarznięte opakowanie,musnął jej usta swoimi i obserwował jej szargające się ciało.Po chwili otworzyła szybko oczy i rozejrzała się w koło;
-Co się dzieje? Gdzie ja jestem?-Jej głos był cichy i przerażony.
-Drew,moje słońce coś ty wzięła?Pamiętasz co robiłaś za nim zasnęłaś? Powiedz wszystko co pamiętasz.-Był przejęty jej stanem.
-Zostawiłeś mnie samą i ogarnęłam dom,potem zrobiłam obiad,pisałam z Perrie i zrobiłam sobie herbatkę.Pamiętam ja ją zaczęłam pić,nawet nie wiem czy ją dokończyłam.-Była całkowicie zdezorientowana,w domu było szarawo i ledwie widziała jego wyraziste rysy twarzy.Zrzuciła zimny groszek ze swojej głowy i czując zimny dreszcz wzdrygnęła się,on podniósł ją i wtulając swoje ciało w jej zaniósł do kuchni na krzesło.Zapalił światło i otworzył szafkę z herbatami oraz innymi ziołami.Bał się tylko,żeby nie wypiła tego.;
-Którą z nich sobie zrobiłaś?-zapytał poważnym tonem.
-Po lewej pierwszy koszyczek,na górnej półce,na samym końcu koszyczka jest parę małych saszetek,wybrałam jedną z nich.-Słuchając jej uważnie popatrzył na te "herbatki" i przeraził się na ich widok.To co trzymał w ręku było jego największą obawą.Specjalnie były na samym końcu,specjalnie w tak małym miejscu,żeby Drew ich nigdy nawet nie zauważyła.
-Kurwa i co my teraz zrobimy?-był pełen agresji buzującej w jego ciele,ale starał się ją jak najbardziej ukryć przed nią.
-Co ja wypiłam?I tylko nie próbuj mnie kłamać,wiem,że to coś groźnego.
-To jest najdroższe,najmocniejsze i najtrudniejsze do zdobycia zioło na rynku dragów.Musiałem jakoś zdobyć kasę na nasze życie,szczególnie,że teraz nas jest dwoje.Sprzedając jedno takie mam kasę na cały miesiąc.Stare,bogate świnie,walczą o nie jak jakieś głodne wilki,jedna saszetka starcza im na 2 tygodnie,a ty ją wypiłaś na raz.-Bał się o nią i to strasznie,nie wiedział jakie mogą być konsekwencje tak dużej dawki na raz.Spojrzał na nią,ale ona była już ponownie w krainie Morfeusza.Wiedział,że pewnie nie raz będzie jeszcze wstawała i zasypiała co chwilę,więc zaniósł jej ciało ponownie na sofę,okrywając ciepłym kocem.Trzymał jej chłodną dłoń w swojej gorącej jak ogień i patrzył tak na nią do jakiejś 5:20.Parę razy się budziła,jednak po chwili znowu odpływała.W końcu wybrał na telefonie numer Louisa i kliknął zieloną słuchawkę,po 6 sygnałach odezwał się zaspany głos przyjaciela:
-Czego kurwa?-Harry zaśmiał się pod nosem i odpowiedział.
-Mam wielki problem,musisz mi pomóc.Chodzi o Drew.-Był poważny,co lekko zdziwiło Louisa.
-Domyślam się,że to jest bardzo ważne,żebyś mnie budził o wpół do szóstej.No gadaj,może jakoś będę mógł pomóc.
-Kiedy poszliśmy przehandlować wczoraj te prochy,Drew przez przypadek znalazła to najmocniejsze zioło i myśląc,że to jakaś herbata zaparzyła i wypiła.Teraz śpi i co chwilę się budzi.
-Stary może i jest seksowna i miła,ale teraz tak odwaliła,że zastanawiam się nad jej wielkością mózgu,zresztą nie ważne.Kiedy się obudzi,daj jej środek przeczyszczający i zielona herbatę,to powinno oczyścić jej organizm,zadzwonię jeszcze do kumpla,może załatwi coś,żeby to zielsko nie miało już jakiś na niej oddziaływań.Muszę jeszcze się dowiedzieć gdzie ja jestem,bo obok mnie leży jakaś laska i to nie jest mój dom.Będę jak najszybciej.-Hazz prychnął pod nosem,wiedząc,że jego przyjaciel,musiał mieć wczoraj niezłą noc.
-Dzięki,na tobie zawszę mogę polegać Lou.-Powiedział z lekką skruchą i przycisnął czerwony przycisk.Przygotował to co mu nakazał Tomlinson i czekał,aż dziewczyna się obudzi.Minęło niecałe 15 minut,a drzwi otworzyły się po cichu ukazując przyjaciela.
-Jeszcze jej nie obudziłeś?Siedząc nic nie zdziałasz.-Skierował się do łazienki,nalał na ręcznik lodowatej wody,wrócił ponownie do salonu i położył okład na czole dziewczyny przyjaciela.Nie minęło nawet 6 minut,a Drew wstała szybko zrzucając z siebie okład.
-Co do cholery? -Spytała gładząc się po zziębniętym miejscu,a Harry podał jej tabletkę i kubek z herbatą.
-Weź to i popij.Powinno pomóc.-Posłusznie wykonała jego rozkaz,po czym popatrzyła na stojącego nad nią Louisa.
-Hm?-Mruknęła kierując swój wzrok na jego oczy.
-A i jeszcze weź to.-Wyjął z kieszeni spodni woreczek z tabletką i podał jej do rąk,puszczając oczko Harremu .Całkowicie nie wiedząc o co chodzi połknęła kolejna tabletkę i uśmiechnęła się delikatnie,czując ulgę w całym ciele. Jej spięte mięśnie,momentalnie się rozluźniły,a ciepło ogarnęło każdą jej komórkę.Chłopaki,nie chcąc jej denerwować zaczęli z nią śmieszną pogawędkę,przez co,co chwilę śmiała się wyginając się na różne strony,jednak po chwili wstała jak najszybciej z sofy i pobiegła do łazienki czując jak wszystko chce z niej wyjść.Harry przytulił Louisa,wiedząc,że najprawdopodobniej już jego laleczka nie zaśnie tak szybko i podziękował,co było naprawdę rzadkie w jego przypadku. Tomlinson poklepał go po plecach i uśmiechnął się,nie mówiąc przyjacielowi jeszcze jednej ważnej rzeczy.Teraz Drew maksymalnie szybko,może wpaść w nałóg.
___________________________________________
O jejciu,nawet nie wiecie jak was przepraszam.Totalnie zapomniałam o tym,że muszę napisać kolejny dział.Cały czas moja mama gada coś o wyjeździe z Polski,a ja muszę pomóc jej wszystko zorganizować.Już większość rzeczy niepotrzebnych z naszego domu wyrzucona,a paszporty wyrobione.Mam nadzieję,że podoba wam się kolejny dział,bo ja uważam,że jest do niczego.Mam do was jeszcze pytanko:
Jak myślicie,Czy Drew wpadnie w wir narkomani?
A może Harry będzie tak bardzo ją pilnował,że nawet nie będzie miała na to czasu?
poniedziałek, 3 marca 2014
Chapter .5.
Tą część dedykuje Victorii McPerrie,twoje komentarze naprawdę pokazują,że czytasz moje opowiadanie i bardzo ci za to dziękuję. <3
Drew pov's
Usłyszałam kroki Harrego i mocny łomot pięścią w drzwi łazienki.
-Draw co jest do cholery! Co ty kurwa wyrabiasz!-Wyszłam z pod prysznica i zaczęłam się ubierać,na odpowiedź dostał jeszcze większą ciszę.Walenie w drzwi nie ustawało,a wiązanka przekleństw wydobywająca się z ust Stylesa była dla mnie jeszcze większą raną.Ubrana oparłam się plecami o drzwi tego małego pomieszczenia,kładąc głowę na swoich kolanach.Bicie ustało.
-Draw ja wiem,że tam jesteś i nie udawaj,że mnie nie słyszysz! Słuchaj mnie! Dlaczego kurwa jesteś cicho?!-Jego głos był donośny i pełen wściekłości.Po moich zaczerwienionych oczach spłynęły,jak wodospad łzy.Było słychać lekkie moje pochlipywanie,jednak starałam się być jak najciszej;
-Nie po to wpakowałem się w te gówniane operacje,żebyś teraz miała mnie w dupie! Nie rób ze mnie pierdolonego idioty! Powiedz o co ci chodzi!-Pociągnęłam jakieś trzy razy nosem,co było już głośniejsze;
-Czemu płaczesz! Co ja ci kurwa zrobiłem?!-Uderzał jeszcze parę razy,potem uderzenia były dwa razy silniejsze.Wystarczająco silne,by okienko w drzwiach wraz z nimi zaczęło się trząść;
-Wyjdź stamtąd natychmiast! Kurwa,czy ja mam zaraz wyważyć te pierdolone drzwi?!Po huja tak odpierdalasz!Choć tu!-Zamknęłam oczy.Puki nie będzie spokojny,albo znów delikatny,nie mam zamiaru wyjść,ani nawet wyjąkać słowa.
***
Otworzyłam oczy i rozejrzałam się w koło.Wciąż byłam oparta o drzwi łazienki,a na twarzy poczułam zaschnięte łzy.Wstałam i rozciągnęłam się podnosząc ręce jak najwyżej.Przemyłam twarz wodą i najciszej jak mogłam otworzyłam kluczem drzwi.Skradając się doszłam do sypialni,ale tam nie było Harrego.Lekko przerażona stąpając na palcach poszłam do salonu i patrząc na stolik przy sofie zauważyłam na nim małą karteczkę.Szybko znalazła się w moich rękach,a ja zaczęłam czytać;
"Jeśli wyszłaś to dziękuję za to i bardzo chciałbym się dowiedzieć czemu taka jesteś.Muszę załatwić ważne sprawy,nie mam pojęcia o,której wrócę.Zamknąłem drzwi od domu,więc musisz na mnie czekać. " Harry xo xo
Kurwa czyli zostałam tu uziemiona.Spojrzałam na zegar wiszący na ścianie 4:07.Jeszcze tak wcześnie,co ja mam robić przez ten czas?!
Nie miałam żadnej książki w posiadaniu,ani nawet laptopa z dostępem do internetu.Byłam tylko sama ja w brudnym i śmierdzącym nikotyną mieszkaniu.Nałożyłam słuchawki na uszy i podłączając je do mojego telefonu włączyłam w nim moją ulubioną składankę muzyczną.Krzątając się po mieszkaniu i ruszając rytmicznie głową zaczęłam wyrzucać niepotrzebne rzeczy oraz próbować ogarnąć cały ten nie porządek. O 11:22 uśmiechnięta spojrzałam na czyściutkie i pachnące świeżym powietrzem z okien mieszkanie i udałam się do łazienki.Wzięłam ciepły prysznic,myjąc przy tym włosy lekko truskawkowym szamponem i śpiewając pod nosem piosenkę,która wpadła mi w głowę.Ubrałam czystą bieliznę, mój ulubiony granatowy,zwykły,ale z dosadnym dekoltem podkoszulek,opięte czarne getry z granatowym napisem na boku jednej nogi "Love is beautiful,love is hard" i granatowe skarpetki.
Była 12:42 i dziewczyna czując burczenie w brzuchu,zajęła się wyjmowaniem pozostałych składników z lodówki i rozmyślaniem co można z tego urządzić.Patrząc na pierś z kurczaka i pomidory wpadł jej pomysł na spaghetti,wyjęła z szafki długi makaron,orygano,pieprz,sól.Ponownie włączyła składankę piosenek z telefonu,tym razem na głos,po czym rozpoczęła przyrządzanie obiadku.Zostawiając jakieś 3/4 makaronu i sosu dla Harrego przejechała ręką po najedzonym brzuchu.Zerknęła na wyświetlacz komórki 14:12. Napisała smsa do Perrie;
"Co robisz? Umieram z nudów :( "-po chwili doszła odpowiedź;
"Ja też :( Mogę wpaść do ciebie? Zayn pojechał gdzieś z chłopakami i siedzę sama w domu."
"Harry mnie zamknął,bo się bał,że zwieję.Jak wróci to go chyba zabiję"
"Słodko <3 Martwi się,żebyś go nie zostawiła."-Tak pisały sobie smsy do jakiejś 16:40,choć były daleko,czuły się blisko.
Dziewczyna odłożyła telefon na stolik obok kanapy i ruszyła do kuchni zaparzyć sobie herbatę.Wybrała byle jaką torebkę z zielonym ziółkami i zaparzyła wrzątkiem.Od czekając parę minut upiła łyk,a ciepło ogarnęło jej chłodnawe ciało.Wypiła roztwór do końca i zaspana ruszyła do pokoju.Zdziwiła się,że o takiej porze ciągnie ją do snu,ale nie zważając na to,zdjęła swoje ubrania i pozostając w samej koronkowej bieliźnie rozejrzała się w koło pokoju.Wszystko stawało się zamglone i rozmazując się jeszcze bardziej poczuła jak jej powieki walczą o zamknięcie.Opadła bezwładnie na podłogę i widząc ciemność zanurzyła się w głębokim śnie....
Harry otworzył zamek i popchnął drzwi,otwierając je na oścież.Był zmęczony i zdenerwowany.Czując przyjemny zapach rozejrzał się po salonie i ciesząc się,że jest tu tak ładnie uśmiechnął się sam do siebie.Zdziwił się,że Draw już śpi,była dopiero 20:07.Ruszył ku drzwiom sypialni spodziewając się słodko śpiącej nastolatki w ich łóżku,jednak kiedy poczuł,że drzwi otwiera się ciężej niż zwykle i zobaczył leżącą na podłodze Draw zamarł.Przykucnął szybko przy jej ciele sprawdzając czy oddycha,jej oddech był płytki i rzadki.Oddychała dwa razy rzadziej niż powinien człowiek w czasie snu,a jej ciało było zziębnięte,wręcz lodowate jak trup.
____________________________________________
Kolejny dział gotowy :) Nie planowałam tak tego napisać,ale palce na klawiaturze działały za mnie.
Mam nadzieję,że wam się podoba i dziękuję za waszą motywacje w postaci komentarzy.Nawet nie wiecie jak bardzo mnie uszczęśliwia każdy jeden komentarz pisany przez was,dziękuję wam z całego mojego małego serducha!
5 komentarzy -6 dział
Drew pov's
Usłyszałam kroki Harrego i mocny łomot pięścią w drzwi łazienki.
-Draw co jest do cholery! Co ty kurwa wyrabiasz!-Wyszłam z pod prysznica i zaczęłam się ubierać,na odpowiedź dostał jeszcze większą ciszę.Walenie w drzwi nie ustawało,a wiązanka przekleństw wydobywająca się z ust Stylesa była dla mnie jeszcze większą raną.Ubrana oparłam się plecami o drzwi tego małego pomieszczenia,kładąc głowę na swoich kolanach.Bicie ustało.
-Draw ja wiem,że tam jesteś i nie udawaj,że mnie nie słyszysz! Słuchaj mnie! Dlaczego kurwa jesteś cicho?!-Jego głos był donośny i pełen wściekłości.Po moich zaczerwienionych oczach spłynęły,jak wodospad łzy.Było słychać lekkie moje pochlipywanie,jednak starałam się być jak najciszej;
-Nie po to wpakowałem się w te gówniane operacje,żebyś teraz miała mnie w dupie! Nie rób ze mnie pierdolonego idioty! Powiedz o co ci chodzi!-Pociągnęłam jakieś trzy razy nosem,co było już głośniejsze;
-Czemu płaczesz! Co ja ci kurwa zrobiłem?!-Uderzał jeszcze parę razy,potem uderzenia były dwa razy silniejsze.Wystarczająco silne,by okienko w drzwiach wraz z nimi zaczęło się trząść;
-Wyjdź stamtąd natychmiast! Kurwa,czy ja mam zaraz wyważyć te pierdolone drzwi?!Po huja tak odpierdalasz!Choć tu!-Zamknęłam oczy.Puki nie będzie spokojny,albo znów delikatny,nie mam zamiaru wyjść,ani nawet wyjąkać słowa.
***
Otworzyłam oczy i rozejrzałam się w koło.Wciąż byłam oparta o drzwi łazienki,a na twarzy poczułam zaschnięte łzy.Wstałam i rozciągnęłam się podnosząc ręce jak najwyżej.Przemyłam twarz wodą i najciszej jak mogłam otworzyłam kluczem drzwi.Skradając się doszłam do sypialni,ale tam nie było Harrego.Lekko przerażona stąpając na palcach poszłam do salonu i patrząc na stolik przy sofie zauważyłam na nim małą karteczkę.Szybko znalazła się w moich rękach,a ja zaczęłam czytać;
"Jeśli wyszłaś to dziękuję za to i bardzo chciałbym się dowiedzieć czemu taka jesteś.Muszę załatwić ważne sprawy,nie mam pojęcia o,której wrócę.Zamknąłem drzwi od domu,więc musisz na mnie czekać. " Harry xo xo
Kurwa czyli zostałam tu uziemiona.Spojrzałam na zegar wiszący na ścianie 4:07.Jeszcze tak wcześnie,co ja mam robić przez ten czas?!
Nie miałam żadnej książki w posiadaniu,ani nawet laptopa z dostępem do internetu.Byłam tylko sama ja w brudnym i śmierdzącym nikotyną mieszkaniu.Nałożyłam słuchawki na uszy i podłączając je do mojego telefonu włączyłam w nim moją ulubioną składankę muzyczną.Krzątając się po mieszkaniu i ruszając rytmicznie głową zaczęłam wyrzucać niepotrzebne rzeczy oraz próbować ogarnąć cały ten nie porządek. O 11:22 uśmiechnięta spojrzałam na czyściutkie i pachnące świeżym powietrzem z okien mieszkanie i udałam się do łazienki.Wzięłam ciepły prysznic,myjąc przy tym włosy lekko truskawkowym szamponem i śpiewając pod nosem piosenkę,która wpadła mi w głowę.Ubrałam czystą bieliznę, mój ulubiony granatowy,zwykły,ale z dosadnym dekoltem podkoszulek,opięte czarne getry z granatowym napisem na boku jednej nogi "Love is beautiful,love is hard" i granatowe skarpetki.
Była 12:42 i dziewczyna czując burczenie w brzuchu,zajęła się wyjmowaniem pozostałych składników z lodówki i rozmyślaniem co można z tego urządzić.Patrząc na pierś z kurczaka i pomidory wpadł jej pomysł na spaghetti,wyjęła z szafki długi makaron,orygano,pieprz,sól.Ponownie włączyła składankę piosenek z telefonu,tym razem na głos,po czym rozpoczęła przyrządzanie obiadku.Zostawiając jakieś 3/4 makaronu i sosu dla Harrego przejechała ręką po najedzonym brzuchu.Zerknęła na wyświetlacz komórki 14:12. Napisała smsa do Perrie;
"Co robisz? Umieram z nudów :( "-po chwili doszła odpowiedź;
"Ja też :( Mogę wpaść do ciebie? Zayn pojechał gdzieś z chłopakami i siedzę sama w domu."
"Harry mnie zamknął,bo się bał,że zwieję.Jak wróci to go chyba zabiję"
"Słodko <3 Martwi się,żebyś go nie zostawiła."-Tak pisały sobie smsy do jakiejś 16:40,choć były daleko,czuły się blisko.
Dziewczyna odłożyła telefon na stolik obok kanapy i ruszyła do kuchni zaparzyć sobie herbatę.Wybrała byle jaką torebkę z zielonym ziółkami i zaparzyła wrzątkiem.Od czekając parę minut upiła łyk,a ciepło ogarnęło jej chłodnawe ciało.Wypiła roztwór do końca i zaspana ruszyła do pokoju.Zdziwiła się,że o takiej porze ciągnie ją do snu,ale nie zważając na to,zdjęła swoje ubrania i pozostając w samej koronkowej bieliźnie rozejrzała się w koło pokoju.Wszystko stawało się zamglone i rozmazując się jeszcze bardziej poczuła jak jej powieki walczą o zamknięcie.Opadła bezwładnie na podłogę i widząc ciemność zanurzyła się w głębokim śnie....
Harry otworzył zamek i popchnął drzwi,otwierając je na oścież.Był zmęczony i zdenerwowany.Czując przyjemny zapach rozejrzał się po salonie i ciesząc się,że jest tu tak ładnie uśmiechnął się sam do siebie.Zdziwił się,że Draw już śpi,była dopiero 20:07.Ruszył ku drzwiom sypialni spodziewając się słodko śpiącej nastolatki w ich łóżku,jednak kiedy poczuł,że drzwi otwiera się ciężej niż zwykle i zobaczył leżącą na podłodze Draw zamarł.Przykucnął szybko przy jej ciele sprawdzając czy oddycha,jej oddech był płytki i rzadki.Oddychała dwa razy rzadziej niż powinien człowiek w czasie snu,a jej ciało było zziębnięte,wręcz lodowate jak trup.
____________________________________________
Kolejny dział gotowy :) Nie planowałam tak tego napisać,ale palce na klawiaturze działały za mnie.
Mam nadzieję,że wam się podoba i dziękuję za waszą motywacje w postaci komentarzy.Nawet nie wiecie jak bardzo mnie uszczęśliwia każdy jeden komentarz pisany przez was,dziękuję wam z całego mojego małego serducha!
5 komentarzy -6 dział
piątek, 28 lutego 2014
Chapter 4
Harry pov's
Minęły 2 tygodnie od kiedy Draw się obudziła.Teraz śpi na łóżku obok.Jest taka słodka jak śpi,zresztą ona zawsze jest słodka.Powinna już tydzień temu wyjść ze szpitala,ale chciała być ze mną,wymyśliła,że ją co noc strasznie głowa boli i ją zostawili.Jakie ja mam ogromne szczęście,jak ja bardzo dziękuje ci Boże za nią.Gdyby nie ona,pewnie teraz bym leżał obok jakiejś dziewczyny z wielką dupą,albo piersiami,która przespała by się ze mną tylko dlatego,bo by się mnie bała.Właśnie otworzyła oczy i popatrzyła na mnie ze strachem;
-Miś co się stało?-spytałem patrząc na nią z zaciekawieniem.
-Znów miałam ten holerny koszmar,że umarłeś.To jest straszne to tak jakbym się z tobą żegnała co noc.-W jej oczach pojawiły się świeczki.
-Myślę,że jeśli będziesz spała otulona moim ciałem w nie szpitalnej sali koszmary szybko znikną.Szykuj się,dzisiaj wychodzimy!-Zawołałem Barbarę,która odpięła mnie od aparatury,a Drew od kroplówki.Wreszcie mogłem gdzieś pójść.
Kiedy Drew i ja się przebraliśmy w codzienne ciuchy wyszliśmy zachwyceni na korytarz,wypisać się do recepcji.
Drew pov's
Po wypisaniu ruszyliśmy ku wyjściu,jednak ja kazałam iść dalej Harremu,a sama do niego dojdę. Podbiegłam do Barbary,która pisała coś na jakiś papierach i wtuliłam się w nią:
-Dziękuję pani.Pani sprawiła,że leżenie w szpitalu było leprze niż bycie w moim domu.Oh..Dlaczego pani nie jest moją matką.-Westchnęłam wciąż wtulona w jej dosyć tęgie ciało.
-Zobaczysz jeszcze cię ona przeprosi.Jej matczyny instynkt nie pozwoli na brak kontaktu z jedyną córką.Poniosło ją.I nie ma za co,taka kruszynka jak ty potrzebuje dobrej opieki w tych zimnych salach szpitalnych.-Uwolniłyśmy się z uścisku i podała mi mała karteczkę z numerem;
-Zadzwoń jak będziesz miała problemy,zawsze jestem gotowa.-Przytuliłam ja jeszcze raz,tym razem tylko na parę sekund i dziękując pobiegłam truchtem do wyjścia.Harry czekał opierając się o samochód i zaciągając się nikotyną;
-Nie powinieneś palić od razu po wyjściu ze szpitala.-Wyplułam wściekła tym co on wyprawia ze swoim zdrowiem.
-Wiem,że się o mnie martwisz,ale potrafię sam o siebie zadbać.-Oznajmił puszczając peta i deptając go butem. Otworzył drzwi pasażera z przodu i gestem ręki wskazał bym wsiadła,po czym zamknął je i wsiadł na miejsce kierowcy.Czasami był taki czuły,a czasami oschły i zimny,to mnie w nim najbardziej przerażało.Wysiadłam z samochodu i bez słowa skierowałam się do windy,znowu zaczynałam się go bać.Podbiegł do windy i zatrzymał trzymając ręką,był bardzo wściekły.Wsiadł do niej;
-Co ci jest?-Zapytał groźnym ochrypłym głosem.Spojrzałam mu w oczy i już nie widziałam tej troski w jego oczach tylko wściekłość.Dlaczego on nie potrafi być zawsze tym słodkim Harrym? Odwróciłam się,a po moim policzku spłynęła samotna łza.Podszedł do mnie od tyłu i złapał w pasie.
-Nie bądź taka,co ci jest?-Wyszeptał ochrypłym głosem do mojego ucha.Na szczęście winda się otworzyła,a ja podbiegłam do drzwi otwierając je najszybciej jak umiałam i wlatując jeszcze w butach do łazienki.Zamknęłam ją na klucz,zdjęłam ubrania i bieliznę i zaczęłam brać prysznic.Gorąca woda obmywała moje nagie ciało,a z oczu leciały potokiem łzy.Czy tak ma wyglądać reszta mojego życia?
_____________________________________________
Ogromnie was przepraszam za moją tak długą nie obecność! Jednak zajęłam się pisaniem mojego drugiego bloga,na którego bardzo zapraszam http://uciekacprzezswiat.blogspot.com/
Jeśli będzie 5 komentarzy,obiecuje następny dział. I jeszcze raz przepraszam miśki.
Proszę was o komentowanie,nawet z anonima,ponieważ każdy komentarz to kolejna motywacja do mojego dalszego pisania! :D
Minęły 2 tygodnie od kiedy Draw się obudziła.Teraz śpi na łóżku obok.Jest taka słodka jak śpi,zresztą ona zawsze jest słodka.Powinna już tydzień temu wyjść ze szpitala,ale chciała być ze mną,wymyśliła,że ją co noc strasznie głowa boli i ją zostawili.Jakie ja mam ogromne szczęście,jak ja bardzo dziękuje ci Boże za nią.Gdyby nie ona,pewnie teraz bym leżał obok jakiejś dziewczyny z wielką dupą,albo piersiami,która przespała by się ze mną tylko dlatego,bo by się mnie bała.Właśnie otworzyła oczy i popatrzyła na mnie ze strachem;
-Miś co się stało?-spytałem patrząc na nią z zaciekawieniem.
-Znów miałam ten holerny koszmar,że umarłeś.To jest straszne to tak jakbym się z tobą żegnała co noc.-W jej oczach pojawiły się świeczki.
-Myślę,że jeśli będziesz spała otulona moim ciałem w nie szpitalnej sali koszmary szybko znikną.Szykuj się,dzisiaj wychodzimy!-Zawołałem Barbarę,która odpięła mnie od aparatury,a Drew od kroplówki.Wreszcie mogłem gdzieś pójść.
Kiedy Drew i ja się przebraliśmy w codzienne ciuchy wyszliśmy zachwyceni na korytarz,wypisać się do recepcji.
Drew pov's
Po wypisaniu ruszyliśmy ku wyjściu,jednak ja kazałam iść dalej Harremu,a sama do niego dojdę. Podbiegłam do Barbary,która pisała coś na jakiś papierach i wtuliłam się w nią:
-Dziękuję pani.Pani sprawiła,że leżenie w szpitalu było leprze niż bycie w moim domu.Oh..Dlaczego pani nie jest moją matką.-Westchnęłam wciąż wtulona w jej dosyć tęgie ciało.
-Zobaczysz jeszcze cię ona przeprosi.Jej matczyny instynkt nie pozwoli na brak kontaktu z jedyną córką.Poniosło ją.I nie ma za co,taka kruszynka jak ty potrzebuje dobrej opieki w tych zimnych salach szpitalnych.-Uwolniłyśmy się z uścisku i podała mi mała karteczkę z numerem;
-Zadzwoń jak będziesz miała problemy,zawsze jestem gotowa.-Przytuliłam ja jeszcze raz,tym razem tylko na parę sekund i dziękując pobiegłam truchtem do wyjścia.Harry czekał opierając się o samochód i zaciągając się nikotyną;
-Nie powinieneś palić od razu po wyjściu ze szpitala.-Wyplułam wściekła tym co on wyprawia ze swoim zdrowiem.
-Wiem,że się o mnie martwisz,ale potrafię sam o siebie zadbać.-Oznajmił puszczając peta i deptając go butem. Otworzył drzwi pasażera z przodu i gestem ręki wskazał bym wsiadła,po czym zamknął je i wsiadł na miejsce kierowcy.Czasami był taki czuły,a czasami oschły i zimny,to mnie w nim najbardziej przerażało.Wysiadłam z samochodu i bez słowa skierowałam się do windy,znowu zaczynałam się go bać.Podbiegł do windy i zatrzymał trzymając ręką,był bardzo wściekły.Wsiadł do niej;
-Co ci jest?-Zapytał groźnym ochrypłym głosem.Spojrzałam mu w oczy i już nie widziałam tej troski w jego oczach tylko wściekłość.Dlaczego on nie potrafi być zawsze tym słodkim Harrym? Odwróciłam się,a po moim policzku spłynęła samotna łza.Podszedł do mnie od tyłu i złapał w pasie.
-Nie bądź taka,co ci jest?-Wyszeptał ochrypłym głosem do mojego ucha.Na szczęście winda się otworzyła,a ja podbiegłam do drzwi otwierając je najszybciej jak umiałam i wlatując jeszcze w butach do łazienki.Zamknęłam ją na klucz,zdjęłam ubrania i bieliznę i zaczęłam brać prysznic.Gorąca woda obmywała moje nagie ciało,a z oczu leciały potokiem łzy.Czy tak ma wyglądać reszta mojego życia?
_____________________________________________
Ogromnie was przepraszam za moją tak długą nie obecność! Jednak zajęłam się pisaniem mojego drugiego bloga,na którego bardzo zapraszam http://uciekacprzezswiat.blogspot.com/
Jeśli będzie 5 komentarzy,obiecuje następny dział. I jeszcze raz przepraszam miśki.
Proszę was o komentowanie,nawet z anonima,ponieważ każdy komentarz to kolejna motywacja do mojego dalszego pisania! :D
wtorek, 18 lutego 2014
Chapter 3.
Drew pov's
-Drew?-Popatrzyła na mnie,a potem moją rękę trzymającą rękę Harrego.Nie miałam zamiaru jej puścić.Kocham Harrego,a ona nie będzie decydowała moim życiem.Otworzyła usta,by coś powiedzieć,jednak zanim to zrobiła oznajmiłam stanowczo;
-Zanim coś powiesz,wiedz,że jeśli nie podoba ci się to,że jestem z Harrym i chcesz mnie powstrzymać od bycia z nim,to chcę byś stąd teraz wyszła.-Mama popatrzyła na moją aparaturę,a potem na mnie z troską,tak była przejęta,że wydawało mi się,iż zaraz popłynie po jej twarzy nie jedna łza.Ucieszyło mnie to,myślałam,że przejęła się moim stanem i tym,że zaczęła tracić córkę zabraniając mi na bycie z nim.Niestety to co powiedziała po chwili zmieniło moje myśli o 180 stopni.
-Dlaczego ty mi to robisz?Przecież całe życie dbałam,żebyś miała dach pod głową,żebyś zawsze miała co jeść,żebyś miała pełno modnych ubrań,żeby każdy myślał,że jesteś z bardzo bogatej rodziny,żebyś wyrosła na porządną,mądrą,wyrafinowaną kobietę.A ty co robisz? Zaczynasz umawiać się z najbardziej niebezpiecznym gangsterem w okolicy,który pewnie cię wykorzysta jak zwykłą dziwkę.Przez niego,zaczęłaś wagarować,odnosić się do mnie w ten sposób,twoje oceny spadają coraz bardziej, i to przez niego byłaś w śpiączce przez ponad tydzień! Nie wystarczy ci już konsekwencji po byciu z kimś tak popsutym i bezmyślnym?!Powiedz mi co ja zrobiłam źle,że tak mnie ranisz? Jutro wychodzisz ze szpitala i obiecuję,że nigdy nie zostawię cię samej w domu,będę pracowała w domu,ale nie pozwolę,byś go jeszcze kiedyś zobaczyła!-Moja matka,nie szanowała mojego zdania,moje emocje zaczęły buzować w mojej głowie;
-Jak możesz tak mówić o nim,skoro wcale go nie znasz?! Nie wiesz kim naprawdę jest i jaki jest.Kocham go i nie pozwolę,byś ty zniszczyła to co jest najlepsze w moim życiu.Nie mam zamiaru wracać do domu,skoro nie szanujesz mojego wyboru.Nie chcę cię znać,nie zasługujesz bym cię kiedy kol wiek jeszcze nazwała matką! Wyjdź stąd i już nigdy nie wracaj!-Krzyczałam bez opamiętania.Barbara weszła do sali i kiedy zobaczyła jak głośno wydzieram się na mamę,kazała jej wyjść.Odwróciła się tylko potem i wykrzyczała;
-Ciekawe z czego wyżyjesz beze mnie!-Kiedy już Barbara zamknęła drzwi od sali i wyszła z nią,zaczęłam płakać.Płakałam tak jak nigdy,wręcz zanosiłam się płaczem.Harry,siadł bokiem na łóżku przysunął mnie do siebie i przytulił.Podpierając swoja brodę o moją głowę oznajmił;
-Słońce nie płacz.Nienawidzę jak płaczesz.Twoja matka jeszcze pożałuje swoich słów i cię przeprosi.Zawsze masz mnie,nigdy nie będziesz sama.-Nawet nie wiedział jak jego słowa mi pomogły.Odwróciłam się tak,by nasze oczy się spotkały i przez łzy wypeplałam;
-Teraz mam tylko ciebie,błagam nie opuszczaj mnie.Nie poradzę sobie sama w tym świecie.-Przytuliłam go tak mocno,jak tylko mogłam.Mama z jednym miała racje,skąd ja wezmę pieniądze na życie.Te co mam w portfelu starczą starczą mi na tydzień;
-Już nie płacz,dobrze wiesz,że cię nie opuszczę.Za bardzo cię kocham by to zrobić.Zawsze jakoś się wykombinuje kasę,będzie wszystko zajebiście.-Wolałabym nie jeść kradzionego jedzenia,ale lepsze to niż umrzeć z głodu.
-I dziękuję.-Wyszeptał.
-Za co?
-Za to,że tak mnie bronisz,nikt jeszcze tego dla mnie nie zrobił.-Wszystko,może jeszcze będzie dobrze,tylko jak my razem będziemy żyć.Nigdy nie byłam z chłopakiem pod jednym dachem więcej niż wekeend.....
_______________________________________________
Następny dział z główki,sorry za te romantyzmy,ale jakoś mnie tak na nie natchnęło.Postaram się na lepszy przyszły dział.
-Drew?-Popatrzyła na mnie,a potem moją rękę trzymającą rękę Harrego.Nie miałam zamiaru jej puścić.Kocham Harrego,a ona nie będzie decydowała moim życiem.Otworzyła usta,by coś powiedzieć,jednak zanim to zrobiła oznajmiłam stanowczo;
-Zanim coś powiesz,wiedz,że jeśli nie podoba ci się to,że jestem z Harrym i chcesz mnie powstrzymać od bycia z nim,to chcę byś stąd teraz wyszła.-Mama popatrzyła na moją aparaturę,a potem na mnie z troską,tak była przejęta,że wydawało mi się,iż zaraz popłynie po jej twarzy nie jedna łza.Ucieszyło mnie to,myślałam,że przejęła się moim stanem i tym,że zaczęła tracić córkę zabraniając mi na bycie z nim.Niestety to co powiedziała po chwili zmieniło moje myśli o 180 stopni.
-Dlaczego ty mi to robisz?Przecież całe życie dbałam,żebyś miała dach pod głową,żebyś zawsze miała co jeść,żebyś miała pełno modnych ubrań,żeby każdy myślał,że jesteś z bardzo bogatej rodziny,żebyś wyrosła na porządną,mądrą,wyrafinowaną kobietę.A ty co robisz? Zaczynasz umawiać się z najbardziej niebezpiecznym gangsterem w okolicy,który pewnie cię wykorzysta jak zwykłą dziwkę.Przez niego,zaczęłaś wagarować,odnosić się do mnie w ten sposób,twoje oceny spadają coraz bardziej, i to przez niego byłaś w śpiączce przez ponad tydzień! Nie wystarczy ci już konsekwencji po byciu z kimś tak popsutym i bezmyślnym?!Powiedz mi co ja zrobiłam źle,że tak mnie ranisz? Jutro wychodzisz ze szpitala i obiecuję,że nigdy nie zostawię cię samej w domu,będę pracowała w domu,ale nie pozwolę,byś go jeszcze kiedyś zobaczyła!-Moja matka,nie szanowała mojego zdania,moje emocje zaczęły buzować w mojej głowie;
-Jak możesz tak mówić o nim,skoro wcale go nie znasz?! Nie wiesz kim naprawdę jest i jaki jest.Kocham go i nie pozwolę,byś ty zniszczyła to co jest najlepsze w moim życiu.Nie mam zamiaru wracać do domu,skoro nie szanujesz mojego wyboru.Nie chcę cię znać,nie zasługujesz bym cię kiedy kol wiek jeszcze nazwała matką! Wyjdź stąd i już nigdy nie wracaj!-Krzyczałam bez opamiętania.Barbara weszła do sali i kiedy zobaczyła jak głośno wydzieram się na mamę,kazała jej wyjść.Odwróciła się tylko potem i wykrzyczała;
-Ciekawe z czego wyżyjesz beze mnie!-Kiedy już Barbara zamknęła drzwi od sali i wyszła z nią,zaczęłam płakać.Płakałam tak jak nigdy,wręcz zanosiłam się płaczem.Harry,siadł bokiem na łóżku przysunął mnie do siebie i przytulił.Podpierając swoja brodę o moją głowę oznajmił;
-Słońce nie płacz.Nienawidzę jak płaczesz.Twoja matka jeszcze pożałuje swoich słów i cię przeprosi.Zawsze masz mnie,nigdy nie będziesz sama.-Nawet nie wiedział jak jego słowa mi pomogły.Odwróciłam się tak,by nasze oczy się spotkały i przez łzy wypeplałam;
-Teraz mam tylko ciebie,błagam nie opuszczaj mnie.Nie poradzę sobie sama w tym świecie.-Przytuliłam go tak mocno,jak tylko mogłam.Mama z jednym miała racje,skąd ja wezmę pieniądze na życie.Te co mam w portfelu starczą starczą mi na tydzień;
-Już nie płacz,dobrze wiesz,że cię nie opuszczę.Za bardzo cię kocham by to zrobić.Zawsze jakoś się wykombinuje kasę,będzie wszystko zajebiście.-Wolałabym nie jeść kradzionego jedzenia,ale lepsze to niż umrzeć z głodu.
-I dziękuję.-Wyszeptał.
-Za co?
-Za to,że tak mnie bronisz,nikt jeszcze tego dla mnie nie zrobił.-Wszystko,może jeszcze będzie dobrze,tylko jak my razem będziemy żyć.Nigdy nie byłam z chłopakiem pod jednym dachem więcej niż wekeend.....
_______________________________________________
Następny dział z główki,sorry za te romantyzmy,ale jakoś mnie tak na nie natchnęło.Postaram się na lepszy przyszły dział.
poniedziałek, 17 lutego 2014
Filmik.
A,więc zrobiłam filmik związany z tym blogiem.Może to trochę pokrótce streści co działo się w życiu Draw i Harrego wcześniej.Mam nadzieje,że każdy się domyślił co tak mocno chcę uchronić przed Harrym Draw.Jeśli nie to piszcie w kom.Przepraszam,że zrobiłam błąd w filmiku,niestety zauważyłam go już po dodaniu na youtube.I sorry,że to takie trochę (mało mówiąc xD) zboczone,ale ja mam już taki wariacki umysł. :)
niedziela, 16 lutego 2014
Chapter 2.
Kiedy od pięła mi pielęgniarka wszystkie kable,podłączone do mnie wstałam i uśmiechnęłam się do Perri;
-Nareszcie go zobaczę.-Powiedziałam tak jakby to była rzecz której pragnęłam od wieków,cóż się dziwić po takim śnie i po 9 dniach bez niego.Różowo włosa wzięła mnie za rękę,ponieważ trudno było mi chodzić,jeszcze mnie bolały niektóre miejsca.Wyszłyśmy na korytarz i spojrzałam na nr sali.69.
Pewnie Harry już wymyślił na ten temat tysiące sprośnych dowcipów. Wyjrzałam zza drzwi sali i zobaczyłam jak Harry gestykuluje wysoko rękami,a Louis i Zayn głośno się śmieją.Było widać nasz tatuaż pod jego pachą. Harry zaczął gadać z Zaynem,a Louis odwrócił się i kiedy zobaczył mnie,szybko stanął tak,żeby mnie zakryć i oznajmił Harremu:
-Harry,teraz chciałbym ci przedstawić twoją wielką niespodziankę! Z którą teraz pozwolisz zostawimy cię sama na sam.-Lou powiedział to tak szczęśliwie jakby wygrał fortunę.Odsłonił mnie i razem z Zaynem i Perrie wyszli z sali.Teraz zapomniałam o bólu we wszystkich mięśniach i po prostu pobiegłam do niego,żeby szybko wtulić się w jego wystawione ku mnie ramiona.
-Tak bardzo za mną tęskniłaś,że aż się obudziłaś ze śpiączki?-Zapytał szeptem do mojego ucha po czym ścisnął w pasie jeszcze mocniej,jakby miał mnie już nigdy nie puścić.Spojrzałam w górę,prosto w jego zielone oczy.Nie miał żadnego percingu,pewnie kazali mu zdjąć kolczyku do operacji.Trzymał mnie tak,przez jakieś 10 min.Potem oparł się ze mną o łóżko,on miał nogi położone na łóżku,ja na podłodze.
-Dlaczego nie położysz nóg na łóżko,na podłodze ci zmarzną moja kochana.
-Nie chce..... by pielęgniarki mnie wygoniły.-Mój głos lekko się pod łamał na koniec.
-Nie pozwolę im na to,teraz nie opuszczę cię nawet jak będziesz szła do toalety.-jego usta muskały mnie lekko w szyję.Na szczęście nikogo nie ma w jego sali.
-Teraz raczej nie będziesz mógł,bo twoje łóżko,nie zmieści się w drzwiach od ubikacji.-Zaśmiałam się lekko,on też wpadł w śmiech.Usta Harrego powędrowały wyżej w mój czuły punkt przy uchu.Zaczął wpijać się w moją skórę,rękami wciąż trzymając mnie w pasie.
-Pacjenci muszą wiedzieć,że jesteś moja.
-Harry........nie.-Odwróciłam się ciałem w prawą stronę,tym wyrywając się z jego objęć.Tylko głowa była skierowana tak byśmy popatrzyli sobie twarzą w twarz.
-Draw czego się boisz?-Jego zatroskany wyraz twarzy był taki....słodki.
-Jesteśmy w publicznym miejscu Harry.Ludzie...-Nie mogłam dokończyć,bo nasze usta złączyły się,a on wbił mi swój język do mojej buzi,prosząc o odwzajemnienie tego.Wysunęłam swój język i zaczęłam masować jego.Nasze języki walczyły o dominacje,raz kierował język Harrego,raz mój.To była nieustanna bójka,która dodawała większą pasje w naszym pocałunku.Teraz jego ręka,zaczęła wchodzić pod moją piżamę,co raz wyżej,wyżej i wyżej,aż w końcu złapała za prawą pierś,którą z wyczuciem pieściła.Przerwałam pocałunek;
-Nie możemy....-znów mi przerwał wkładając z siłą język buzi i szukając mojego.Jego palce przechadzały się po moim sutku,ścisnęły go,po czy wziął całą moją pierś,co chwile łapiąc i puszczając.Co jakiś czas pojękiwałam z przyjemności.Harry wtedy szybciej ruszał językiem,a ja poczułam narastającą erekcje w jego penisie,który był obok mojego biodra.Coraz bardziej przyzwyczajałam się do tego uczucia.Gdy nagle weszła do sali moja pielęgniarka.Szybko zdjęłam ręce Harrego z mojego ciała i moja twarz odwróciła się w druga stronę,kończąc pocałunek.Poczułam jak moja twarz czerwienieje się coraz bardziej,czułam się strasznie nie zręcznie.Jak mogliśmy robić to w szpitalu?!
-Drew muszę cię znowu podpiąć do maszyny.-Powiedziała miło.Nie wydawało się,że była wściekła.
-A ty,chłopaku weź swoje lekarstwa.Nie chcemy,żebyś wariował z bólu.-Szybko wstałam,podeszłam do pielęgniarki i razem z nią ruszyłam ku mojej sali.Odwróciłam się tylko na chwilę,by pomachać do Harrego,który najwyraźniej był podekscytowany ta całą sytuacją.Kiedy pielęgniarka podpinała mnie,zastała niezręczna cisza.Po chwili jednak się odezwała:
-Nie masz co się martwić dziewczyno,rozumiem,że się stęskniłaś za swoim chłopakiem.W końcu jesteś w dojrzałym wieku,masz prawo na przyjemności.Widzę,że jesteś strasznie przywiązana do niego,jeśli chcesz mogę zawieść twoje łóżko do jego sali,nikogo u niego nie ma.-Ta kobieta jest wspaniała.Pokiwałam głową,a ona zaczęła pchać moje łóżko do sali 69.Kiedy dopchnęła je obok Harrego,wraz z aparaturą,szepnęła cicho,ale tak,że i ja i zafascynowany tym wydarzeniem Harry mogliśmy ją usłyszeć.
-W tej sali,zawsze dzieje się coś niezwykłego.A i mów do mnie Barbara.-Już polubiłam tą kobietę.Kiedy wyszła ja i Harry,trzymaliśmy się za ręce i gadaliśmy o wszystkim i o niczym.Tak przez przez ok godzinę i parędziesiąt minut.Potem drzwi otworzyła moja mama,która najwyraźniej nie była zadowolona tym,że trzymam za jego rękę i patrze w oczy Harrego.Kurwa,czy ja dzisiaj nie będę miała już spokoju?!
__________________________________________
Jeśli wam się podoba,zostawcie po sobie komentarz,będę bardzo wdzięczna.Jeszcze chcę napisać,że jeśli macie jakiś pomysł na wątek w opowiadaniu,śmiało piszcie w kom,a ja postaram się to wykorzystać jak najlepiej.Pozdrawiam i czekam na jakieś znaki obecności!
-Nareszcie go zobaczę.-Powiedziałam tak jakby to była rzecz której pragnęłam od wieków,cóż się dziwić po takim śnie i po 9 dniach bez niego.Różowo włosa wzięła mnie za rękę,ponieważ trudno było mi chodzić,jeszcze mnie bolały niektóre miejsca.Wyszłyśmy na korytarz i spojrzałam na nr sali.69.
Pewnie Harry już wymyślił na ten temat tysiące sprośnych dowcipów. Wyjrzałam zza drzwi sali i zobaczyłam jak Harry gestykuluje wysoko rękami,a Louis i Zayn głośno się śmieją.Było widać nasz tatuaż pod jego pachą. Harry zaczął gadać z Zaynem,a Louis odwrócił się i kiedy zobaczył mnie,szybko stanął tak,żeby mnie zakryć i oznajmił Harremu:
-Harry,teraz chciałbym ci przedstawić twoją wielką niespodziankę! Z którą teraz pozwolisz zostawimy cię sama na sam.-Lou powiedział to tak szczęśliwie jakby wygrał fortunę.Odsłonił mnie i razem z Zaynem i Perrie wyszli z sali.Teraz zapomniałam o bólu we wszystkich mięśniach i po prostu pobiegłam do niego,żeby szybko wtulić się w jego wystawione ku mnie ramiona.
-Tak bardzo za mną tęskniłaś,że aż się obudziłaś ze śpiączki?-Zapytał szeptem do mojego ucha po czym ścisnął w pasie jeszcze mocniej,jakby miał mnie już nigdy nie puścić.Spojrzałam w górę,prosto w jego zielone oczy.Nie miał żadnego percingu,pewnie kazali mu zdjąć kolczyku do operacji.Trzymał mnie tak,przez jakieś 10 min.Potem oparł się ze mną o łóżko,on miał nogi położone na łóżku,ja na podłodze.
-Dlaczego nie położysz nóg na łóżko,na podłodze ci zmarzną moja kochana.
-Nie chce..... by pielęgniarki mnie wygoniły.-Mój głos lekko się pod łamał na koniec.
-Nie pozwolę im na to,teraz nie opuszczę cię nawet jak będziesz szła do toalety.-jego usta muskały mnie lekko w szyję.Na szczęście nikogo nie ma w jego sali.
-Teraz raczej nie będziesz mógł,bo twoje łóżko,nie zmieści się w drzwiach od ubikacji.-Zaśmiałam się lekko,on też wpadł w śmiech.Usta Harrego powędrowały wyżej w mój czuły punkt przy uchu.Zaczął wpijać się w moją skórę,rękami wciąż trzymając mnie w pasie.
-Pacjenci muszą wiedzieć,że jesteś moja.
-Harry........nie.-Odwróciłam się ciałem w prawą stronę,tym wyrywając się z jego objęć.Tylko głowa była skierowana tak byśmy popatrzyli sobie twarzą w twarz.
-Draw czego się boisz?-Jego zatroskany wyraz twarzy był taki....słodki.
-Jesteśmy w publicznym miejscu Harry.Ludzie...-Nie mogłam dokończyć,bo nasze usta złączyły się,a on wbił mi swój język do mojej buzi,prosząc o odwzajemnienie tego.Wysunęłam swój język i zaczęłam masować jego.Nasze języki walczyły o dominacje,raz kierował język Harrego,raz mój.To była nieustanna bójka,która dodawała większą pasje w naszym pocałunku.Teraz jego ręka,zaczęła wchodzić pod moją piżamę,co raz wyżej,wyżej i wyżej,aż w końcu złapała za prawą pierś,którą z wyczuciem pieściła.Przerwałam pocałunek;
-Nie możemy....-znów mi przerwał wkładając z siłą język buzi i szukając mojego.Jego palce przechadzały się po moim sutku,ścisnęły go,po czy wziął całą moją pierś,co chwile łapiąc i puszczając.Co jakiś czas pojękiwałam z przyjemności.Harry wtedy szybciej ruszał językiem,a ja poczułam narastającą erekcje w jego penisie,który był obok mojego biodra.Coraz bardziej przyzwyczajałam się do tego uczucia.Gdy nagle weszła do sali moja pielęgniarka.Szybko zdjęłam ręce Harrego z mojego ciała i moja twarz odwróciła się w druga stronę,kończąc pocałunek.Poczułam jak moja twarz czerwienieje się coraz bardziej,czułam się strasznie nie zręcznie.Jak mogliśmy robić to w szpitalu?!
-Drew muszę cię znowu podpiąć do maszyny.-Powiedziała miło.Nie wydawało się,że była wściekła.
-A ty,chłopaku weź swoje lekarstwa.Nie chcemy,żebyś wariował z bólu.-Szybko wstałam,podeszłam do pielęgniarki i razem z nią ruszyłam ku mojej sali.Odwróciłam się tylko na chwilę,by pomachać do Harrego,który najwyraźniej był podekscytowany ta całą sytuacją.Kiedy pielęgniarka podpinała mnie,zastała niezręczna cisza.Po chwili jednak się odezwała:
-Nie masz co się martwić dziewczyno,rozumiem,że się stęskniłaś za swoim chłopakiem.W końcu jesteś w dojrzałym wieku,masz prawo na przyjemności.Widzę,że jesteś strasznie przywiązana do niego,jeśli chcesz mogę zawieść twoje łóżko do jego sali,nikogo u niego nie ma.-Ta kobieta jest wspaniała.Pokiwałam głową,a ona zaczęła pchać moje łóżko do sali 69.Kiedy dopchnęła je obok Harrego,wraz z aparaturą,szepnęła cicho,ale tak,że i ja i zafascynowany tym wydarzeniem Harry mogliśmy ją usłyszeć.
-W tej sali,zawsze dzieje się coś niezwykłego.A i mów do mnie Barbara.-Już polubiłam tą kobietę.Kiedy wyszła ja i Harry,trzymaliśmy się za ręce i gadaliśmy o wszystkim i o niczym.Tak przez przez ok godzinę i parędziesiąt minut.Potem drzwi otworzyła moja mama,która najwyraźniej nie była zadowolona tym,że trzymam za jego rękę i patrze w oczy Harrego.Kurwa,czy ja dzisiaj nie będę miała już spokoju?!
__________________________________________
Jeśli wam się podoba,zostawcie po sobie komentarz,będę bardzo wdzięczna.Jeszcze chcę napisać,że jeśli macie jakiś pomysł na wątek w opowiadaniu,śmiało piszcie w kom,a ja postaram się to wykorzystać jak najlepiej.Pozdrawiam i czekam na jakieś znaki obecności!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)